Wiersze dla kolegów Rafała Gawina

Drukuj

Nie strzelam w Sylwestra. Piję jak przeciętny Polak, a może nawet Europejczyk. Taka deprecjacja. Rok nie był przełomowy. Nic nie upadło ani nie zmartwychwstało (demokracja, Jezus – niepotrzebne skreślić, jak śpiewała Maria), choć istotne były pewne narodziny, nie tylko tradycji (w awangardzie). Protesty przypomniały o wielopoziomowej miłości do powstań, które nie mogą zakończyć się powodzeniem. Ale, jak na paraolimpiadzie, liczy się udział. Jednak nie uczestniczyłem, przygotowywałem „Wiersze dla kolegów”, które właśnie dzisiaj, w postaci gotowej i zwartej książki, mają oficjalnie premierę.

Takich jak oni, to za dwa lata będę zjadał dupą.

Jan(ek) Rojewski

 

Książka ukazuje się nakładem kiedyś nieistniejącego wydawnictwa Raymond Q. z siedzibą w Skierniewicach (zbieżność z istniejącą postacią nieprzypadkowa).

Okładkę stanowi zdjęcie Darka Foksa, przedstawiające techniczny i technologiczny śmietnik, coś na kształt rozpadu komórkowego:

 

 

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10215498684802005&set=pb.1285374852.-2207520000.1514713677.&type=3&theater

Jak przystało na przeciętnego Polaka, już wietrzę tutaj spisek: wszystko przez mój niedotykowy telefon, który właśnie dzisiaj oficjalnie żegnam. Wydawca, zresztą jak większość osób dzwoniących do mnie w ostatnim czasie, słyszał mnie bardzo słabo, więc interweniował, serwując mi sugestywną terapię obrazkową.

Za projekt graficzny odpowiadają wspólnie Łukasz Andzelak i wspomniany Darek Foks.

Zawartość książki stanowią wiersze, o czym uczciwie ostrzegam jeszcze niezorientowanych. W osobnym akapicie.

Wierszy jest 43, na 72 stronach, z których nie wszystkie zawierają wiersze.

Wiersze zostały podzielone na trzy części, zatytułowane: „Historia upadku systemu wartości”, „Zabawy w doktora nauk humanistycznych” oraz „Kronika nietowarzyska”.

Wiersze dotyczą kolegów, ale nie zabrakło fragmentów o koleżankach. Gdybym jednak zastosował tu (nie)zdrowy parytet, byłbym skończony. Niemniej te wiersze można czytać ze zrozumieniem i bez zrozumienia. Niezależnie od środowiska i jego braku ochrony.

Wiersze zawierają nazwiska, dedykacje i motta. Wiersze również zawierają cytaty, krypto cytaty i parafrazy. Zgodnie z naczelną zasadą, sformułowaną kiedyś (w wierszu) przez Wojciecha Brzoskę (cytuję prawie z pamięci): „Uważaj, co mówisz. Za chwilę możesz się znaleźć w jego wierszu”. Jeśli pożyczam, to oddaję z nawiązką. Jeśli kradnę, to z premedytacją, choć również odstawiam na (nie)swoje miejsce.

Wiersze mają charakter apolityczny. Nie opowiadają się, chociaż można je opowiedzieć.

Wiersze są różnej długości, czasem się rymują, aczkolwiek niezobowiązująco. Również w materii formy mogą wystąpić podteksty. Ale proszę się niczym nie sugerować.

Niektóre z wierszy zamieszczonych w książce można znaleźć na papierze i w sieci w innych miejscach. Wystarczy poszukać i porównać tytuły. Tytuły, tym razem, nie ulegały (dobrej) zmianie.

Książka nie ma przedmowy, posłowia ani normalnych blurbów. Istotny dla całości jest nienormalny blurb skrzydełkowy w postaci fragmentu wiersza Miłosza Biedrzyckiego, w pełnej wersji pod tytułem „Kurczak Babel”:

 

Chłopaki nad kurczakiem ciupią w karty.

Może już dość na dziś nawymyślali idei.

Zaglądam jednemu ponad ramieniem,

 

nad przepierzeniem. Ma trzy damy.

Nie wiem, czy to dobrze.

Mój kolega miał trzy damy i był z tego płacz.

 

Ja miałem ledwie dwie i był z tego płacz.

 

Nad (nie)poprawnością całości czuwała opieka redakcyjna w postaci nieocenionej Anny Pociechy. Podziękuję z nawiązką i wiązanką, gdy tylko ją poznam.

Korektę zapewnił ostrzegawczy trójkąt z dwoma kobietami: Igor Kociełkiewicz, Joanna Pomykalska i Karina Stempel. Zresztą radykalną i słuszną, znajdując w nosach niektórych wierszy niewybaczalnie zapychające je babole. Teraz mogą was wciągnąć.

Książka będzie dostępna w księgarni internetowej wydawnictwa Raymond Q., jak również w innych sensownych i bezsensownych miejscach. W razie czego służę instrukcjami obsługi pod adresem rafal.k.gawin@gmail.com.

Tyle wystarczy. Pozostaje mi zaprosić do lektury w nowym roku, życząc więcej apolitycznych wierszy, które raczej łączą, niż dzielą. A jeżeli dzielą, to niech to będzie rozmnażanie przez podział – rozmnażanie tego czegoś, czego brakuje najbardziej.

Czytaj również