Pierwszy Ogólnopolski Konkurs na Krytyka Towarzyszącego

Drukuj

Od niepamiętnych czasów (czyli prawdopodobnie od samego początku, o ile takowy istnieje) wierszom łódzkich – i szerzej, podłódzkich – poetów nie towarzyszył żaden sensowny krytyk. A jeśli mnie pamięć i lektury nie mylą – nie towarzyszył żaden krytyk w ogóle. Henryk Pustkowski bywał blisko i pisał sporo, jednak nie wykorzystał potencjału, swojego i poezji, którą opiewał. Obecnie taką satelicką funkcję, choć bardziej z doskoku i raczej z recenzenckiego obowiązku (cykliczna rubryka w lokalnym „Kalejdoskopie”) pełni Tomasz Cieślak. Niemniej gdy przyjdzie do bardziej syntetycznych opracowań – posługuje się już autorami-instytucjami; rzadko łódzkimi (Tuwim), częściej poza-, na przykład krakowsko-lubelskimi (Świetlicki) czy podwarszawskimi (Sommer). Nikt w tym kierunku nie czynił inspirujących i kreujących rzeczywistość ruchów. Dlatego wołam na tej puszczy i pierwszy rzucam kamieniem.

Zamiast wstępu: krajobraz przed bitwą

Ten temat, owszem, w kuluarowych rozmowach podnosił Zdzisław Jaskuła. Ale raczej wpisywał się w powszechny nurt narzekania na zastane braki, jakby tego rodzaju zmory musiały towarzyszyć temu upadłemu przemysłowo oraz degradowanemu i marginalizowanemu przez kolejne ekipy rządzące miastu niejako z urzędu. Ponieważ rzeczywistość jest niesprawiedliwa i niektóre miasta (Wrocław czy ostatnio Rzeszów) skazane są na sukces, a Łodzi już zawsze będzie towarzyszyć wielki mit Ziemi Obiecanej, która w wyniku transformacji, restrukturyzacji i innych (nomen omen!) kapitalistycznych racji przemieniła się w ziemię jałową (małymi literami), jedną z kolebek postindustrialnej biedy, przenoszonej jak choroba z pokolenia na pokolenie; w pseudoakademickie miasto: albo powielające model włoski – z Piotrusiami Panami i siwiejącymi Pippi, mieszkającymi na bezrobociu z rodzicami – albo dostarczające tanią, wykształconą siłę roboczą, bez objawień mówiącą językami, do światowych centrów outsourcingu.

Ale narzekając, pozwalam się zaszufladkować w głównym nurcie niemocy: w ten sposób światli miejscowi teoretycy rozwijali papierowe kariery naukowe. Przecież słowo „upadek” w tym mieście rymuje się z wieloma gmachami, poczynając od zbudowanych na zgliszczach największego zakładu włókienniczego w Europie loftów, po niepraktyczny uniwersytet, w zastraszającym tempie obcinający programy nauczania i etaty. Dlatego stawiam problem od strony pozytywnej: skoro czegoś/kogoś brakuje, najlepiej działać w kierunku wypełnienia tej luki. Niniejszym ogłaszam

Pierwszy Ogólnopolski Konkurs na Krytyka Towarzyszącego

Na imię konkurs ma szansę zapracować. Wolałbym, by nie padały zbyt wielkie nazwiska czy nazwiska okołołódzkie. Nie wartościuję, choć w jakimś stopniu się asekuruję. W końcu próbuję zasiać ziarno na Ziemi Jałowej (tutaj, optymistycznie, z wielkich liter) i o ile wiem, czego się mogę spodziewać, o tyle nie mam pojęcia, jak się z tym czymś ułożyć, by inicjatywa nie padła w przedbiegach.

Zamiast rozwinięcia: różne postacie przemilczeń

Jakie więc nazwiska? Na tym etapie istotniejszy jest regulamin, opracowany spontanicznie, przy wykorzystaniu – pożyczeniu lub zwykłej kradzieży – pomysłów i postulatów twórców lokalnych. Lokalnych w znaczeniu geograficznym, zasięg tej twórczości nierzadko jest ogólnopolski i szerszy, niemniej nikt tego – z punktu widzenia pierwszego fachowego czytelnika, w skrócie krytyka – nie komentuje na bieżąco, nie rejestruje asocjacji i zmian, nie tworzy szerszych analiz i syntez: do poezji autorów związanych z Łodzią przylgnęło kilka łatek, stereotypów i wspólnych mianowników typu „dykcja łódzka”, rozumiana zwykle jako lokalna, silnie zakorzeniona w mieście poetyka, zanurzająca się w nurcie „ośmielonej wyobraźni”. A to z racji sukcesów Przemysława Owczarka, którego redagował (bierezinowska Rdza) i uczył w ujotowskim SLA Roman Honet, a to z powodu gęstych, że aż wybuchających metafor somatycznych w debiucie Izabeli Kawczyńskiej (Luna, pies i solarna soldateska), wreszcie w kontekście mylenia patronatów: podstawiania wspomnianego Honeta (lub Majzla): za Edwarda Pasewicza czy Adama Wiedemanna w przypadku debiutu Michała Murowanieckiego (Punctum) czy za Rafała Wojaczka i poetów „nowej prywatności” w związku z drugą książką nestora młodoliterackiego środowiska województwa – Piotra Gajdy (Zwłoka). Nadużywając sztucznego pojęcia „dykcji łódzkiej”, wiele uproszczeń i szkód spowodował też najbardziej spektakularny konkursowicz z Łodzi, Robert Miniak. Jak wielu zwolenników szybkich i łatwych połączeń i syntez, chciał dobrze, i chwała mu za samą próbę pogodzenia tak odmiennych (przynajmniej na pierwszy rzut oka) poetyk i programów poetyckich (w przypadku okołołódzkich pisarzy możemy już śmiało używać podobnych terminów). Jednak, w wyniku braku elementu racjonalizującego w postaci krytyka towarzyszącego, nie było komu odnieść się do tych śmiałych i – z perspektywy czasu – naciąganych uproszczeń.

Tyle tytułem wstępu. Czas na regulamin, zatytułowany skromnie „Zasady uczestnictwa”. W nich też zostanie wyjaśniona potrzeba posiadania krytyka/krytyków przez konkretne środowisko geograficzne, niezależnie od cech wspólnych i różnic tworzonej literatury (górnolotność niezamierzona). Poza regulaminem łatwo wskazać przykłady synergii, którą daje współdziałanie z towarzystwem krytyki, co ma swoje najbardziej znaczące odzwierciedlenie we Wrocławiu (Konrad Góra jako guru; poeci i poetki geograficznie z Dolnego Śląska jako przykłady najciekawszych autorów: czy to młodego pokolenia, czy to niedocenianych lub w sposób niepełny omówionych twórców), a wcześniej w Warszawie (fala konstruktywnej krytyki towarzyszącej neolingwizmowi, który de facto zamarł, gdy krytyka wyczerpała możliwości analityczne i syntetyczne w odniesieniu do tego, bądź co bądź wąskiego i schematycznego, nurtu).

Dbając o odpowiedni poziom powagi, którego zresztą w odniesieniu do rozmów i pisania o literaturze domagają się pewni krytycy, zwłaszcza akademiccy, pozwolę sobie tę zabawę sformalizować.

Zasady uczestnictwa

1. Organizatorem Pierwszego Ogólnopolskiego Konkursu na Krytyka Towarzyszącego jestem ja, zwany w niniejszych zasadach uczestnictwa organizatorem (skromnie, przez małe „o”), w imieniu grupy nietrzymającej władzy, która ujawni się w późniejszym terminie, o ile zajdzie taka potrzeba.

2. Honorowy Patronat nad konkursem sprawuje literatura łódzka, ze szczególnym uwzględnieniem nieodkrytej i niezgłębionej łódzkiej poezji. Literatura polska chętnie się włączy, gdy w końcu czegoś się dowie o swojej istotnej części, wymienionej w pierwszym zdaniu niniejszego punktu.

3. Celem konkursu jest odkrywanie i zgłębianie literatury, o której mowa w punkcie drugim, ze szczególnym uwzględnieniem działań cyklicznych. Liczą się wszelkie wyrazy jawnego i ukrytego zainteresowania wspomnianą literaturą oraz praktyczne, teoretyczne i symboliczne pokłosie tego zainteresowania. Literatura, której nie towarzyszą bieżące omówienia, działania z zakresu marketingu, czy innej psychologii, oraz akcje i reakcje o pewnej zauważalnej sile rażenia (niezależnie od ich konstruktywności, celowości czy słuszności), nie ma racji bytu; „tonie w nijakości życia kulturalnego tego aliterackiego państwa braku środka” (cytat z nienapisanego szkicu o literaturze łódzkiej).

4. Przykłady pisarzy, mogących przynależeć do literatury, o której mowa w punkcie drugim, znajdują się w Załączniku nr 1 do niniejszych zasad uczestnictwa.

5. W konkursie mogą wziąć udział krytycy każdego lepszego i gorszego sortu: akademiccy, gazetowi, blogowi, zarówno ci kształceni literaturoznawczo, jak i samozwańczy, niezależnie od wielkości ego, którzy nadeślą lub nie nadeślą organizatorowi zgłoszenia.

6. Prac konkursowych można nie sporządzać ani nie przesyłać w formie papierowej bądź elektronicznej. Wystarczy jawna lub ukryta deklaracja podjęcia sygnalizowanego w tych zasadach uczestnictwa problemu. Można skorzystać z adresu e-mail organizatora; organizator może również, zwłaszcza w przypadku liczby zgłoszeń przewyższającej oczekiwania, własne i literatury łódzkiej, założyć nową, specjalną skrzynkę pocztową, także do celów kronikarskich i statystycznych. Tym samym organizator zapewnia sobie prawo do korzystania z wniosków, płynących z podjęcia tego rodzaju działań, we własnym zakresie, na wszystkich dopuszczalnych obecnie i w przyszłości polach eksploatacji.

7. Brak prac konkursowych (w formie papierowej i elektronicznej) nie musi być opatrzony godłem. Niniejszym uprasza się o postępowanie zgodnie z zasadą: „nie nadużywamy symboli i nie obiecujemy sobie zbyt wiele na podstawie znaków, polskich, ale też i tych na niebie i ziemi” (cytat z nienapisanego szkicu o literaturze łódzkiej).

8. Jawne lub ukryte deklaracje podjęcia sygnalizowanego w tych zasadach uczestnictwa problemu oceni historia literatury, o ile uda jej się przetrwać swoje kolejne końce, z uwzględnieniem końca i upadku Łodzi włącznie.

9. Na ocenę nie mają wpływu elementy estetyczne, plastyczne, typograficzne, towarzyskie i ideologiczne. Niniejszym uprasza się o potraktowanie sygnalizowanego w tych zasadach uczestnictwa problemu poważnie, w granicach finezji.

10. Zanim historia literatury otrzyma szansę na ocenę czegokolwiek, powinien zareagować, z mniejszym bądź większym opóźnieniem, blog Gawin.liberte.pl. Na reakcję nie mają wpływu elementy wymienione w punkcie dziewiątym.

11. Nagrody głównej nie muszę przedstawiać. Nikt jej nie będzie wręczał, ale jakże miło obudzić się w kolejnym wcieleniu, po dwustu latach, i obserwować zainteresowanie literaturą kolejnego, tym razem tutejszego, Cypriana Kamila Norwida.

12. Przystąpienie do udziału w konkursie nie jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych przez organizatorów, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych, ponieważ to nie dane osobowe będą przetwarzane, również w związku z wykonaniem postanowień niniejszych zasad uczestnictwa, w celu przeprowadzenia konkursu, promocji konkursu i informowania o konkursie, tylko jego – teoretyczne, praktyczne i symboliczne – pokłosie.

13. Wzięcie udziału w konkursie jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na regulaminowe warunki uczestnictwa. Dopuszczalne są jego sensowne interpretacje, w granicach finezji, z uwzględnieniem punktu czternastego.

14. Wykładnia niniejszych zasad uczestnictwa zależy od organizatora. Wszelkie pytania, skargi, zażalenia, sugestie, wątpliwości i pochwały należy kierować na adres: rafal.k.gawin@gmail.com.

Załącznik nr 1. Literatura łódzka dla opornych

Jako literaturę łódzką zasady uczestnictwa rozumieją autorów związanych w jakikolwiek sposób z Łodzią, czy to geograficznie, czy mentalnie, czy, wreszcie, organizacyjnie.

W znaczeniu geograficznym Łódź to tutaj całe województwo (dopóki jest), więc w grę wchodzą jak najbardziej członkowie tzw. mŁodzi Literackiej z Tomaszowa Mazowieckiego, Pabianic, Justynowa, Wiśniowej Góry czy spod Poddębic.

W znaczeniu mentalnym mogą to być pisarze, którzy z różnych powodów czują z Łodzią (i jej okolicami) jakiś rodzaj więzi. I bierze się tutaj pod uwagę więź uzasadnioną intelektualnie, na przykład literacką; wyklucza się udany seks czy nieszczęśliwą miłość.

Wreszcie, w znaczeniu organizacyjnym chodzi o pisarzy publikujących książki w łódzkich seriach wydawniczych bądź przynależących do łódzkich związków i grup twórczych, takich jak na przykład wspomniana mŁódź lub Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi.

Zamiast zakończenia: ciągłość i porozumienie ponad podziałami

Pole do popisu i walki jest spore, i raczej będzie się rozszerzać, niż zawężać. W końcu tak zwani krytycy towarzyszący mają na celu przedstawiać interesujące ich zagadnienie w coraz szerszych kontekstach, chcąc wpisać je w bardziej globalne prądy i trendy jako ich siła napędowa lub przynajmniej istotne odzwierciedlenie. Jednakże, co oczywiste, ale na wszelki wypadek wolę podnieść tę kwestię, w ich pracach nie powinno zabraknąć skupienia na szczegółach, które przesądzają o unikatowym charakterze propozycji lub projektów (bardziej pretensjonalne skreślić) konkretnych przedstawicieli omawianego środowiska. Ze szczególnym uwzględnieniem ich ewolucji i rewolucji, każdego znaczącego momentu mniej lub bardziej zwrotnego danej propozycji lub danego projektu. Z nie mniej szczególnym uwzględnieniem błędów, wypaczeń i innych, pisarskich i intelektualnych, nierówności. Niezależnie od różnego rodzaju bliskości w życiu pozaliterackim.

Tyle utopii. Proszę się częstować i zamiast kolejnych mdłych i przewidywalnych omówień, pisanych na zlecenie konkretnych wydawnictw i redakcji pism, wziąć się za coś konkretnego i pożytecznego. Łódzka literatura dysponuje zbyt dużym niewykorzystanym potencjałem, by z racji różnego rodzaju subiektywnych czynników (temat na kolejny tego typu szkic), „tworzyć równoległe światy w zapomnianej szafie” (cytat z nienapisanego szkicu o literaturze łódzkiej).

* Tekst jest również odpowiedzią na opinię Marty Wyki na temat obecnej roli krytyki towarzyszącej, jaka znalazła się w rozmowie z Anną Król („Nowe Książki” 2016, nr 2).

Czytaj również