Jarosław Marek Rymkiewicz, czyli jaki mamy radykalizm

Na razie obywa się bez ofiar, choć coraz to nowsze organy prasowe, kolektywy, grupy formalne i nie wieszczą polowanie na czarownice. A raczej na czarowników, a będąc hermetycznie złośliwy ‒ szamanów słowa. Sam znalazłem się między młotem a kowadłem (czytaj: pracą i polityką, gdy w tle czai się światopogląd literacki), jak w słynnym wierszu Marcina […]

Mój Zdzisław

Ale mniejsza o słowa, nabierające znaczenia tylko w godnych ich ustach. Chcę opowiedzieć o moim Zdzisławie. Takim, który mnie zaczął kształtować, lecz nie dane mu było dokończyć tego procesu. Możliwe, że po prostu z mojej winy, że nie zasłużyłem na tego rodzaju całość. W końcu znaliśmy się ponad dziesięć lat. Wystarczająco długo, by się poznać; […]

Tylko najwięksi potrafią wyrzec się zemsty, mniejszych trzeba przekupić

O strachu zacząłem pisać w sierpniu, to jedynie punkt wyjścia. Potem następuje zwykle albo atak – ze strachu, by wyprzedzić działania potencjalnych oponentów, albo zemsta – ze strachu, że nie przewidzieliśmy ataku; ze strachu, że atak drugiej strony zabolał, choć wydawało nam się, że szumnie i dumnie demonizowany świat bezwzględnie pozbawił nas czucia i uodpornił […]

Koniec strachu

Polakom puszczają hamulce zwykle po przekroczeniu granic, tych realnych, jak i wyimaginowanych. I mam tu na myśli zarówno strefę Schengen, jak i wewnętrzne systemy wartości, w przypadku Polaków – najczęściej wąskie lub węższe. Wystarczy dyskoteka w Wiedniu, pub na Korsyce, dacza nad Balatonem, a zwłaszcza plaża na Ukrainie – i już nie ma czego zbierać. […]

Noc długich ogórków, czyli poza sezonem

Ale po kolei. Co istotne, wokół braku konstruktywnej negatywnej krytyki literackiej rozpoczęła się dyskusja. Linki do tekstów na ten temat (http://gawin.liberte.pl/nerwica-natrectw-literackich-czyli-dlaczego-nie-nurkuje-w-masce/ i http://gawin.liberte.pl/pieknie-sie-nie-zgadzac-czyli-polska-krytyka-od-nowa/) z niniejszego bloga podchwycił Karol Maliszewski i puścił w fejsbukową przestrzeń. Paweł Nowakowski zamówił ten pierwszy w rozszerzonej wersji do „eleWatora”, gdzie właśnie się ukazał w drugim tegorocznym numerze, z podwojoną liczbą […]

Na pohybel wykształciuchom, czyli rzecz o zgubnej edukacji

Kiedy trafiłem na rynek pracy, byłem pięć lat do tyłu, ponieważ ambitnie wybrałem studia dzienne, ba, z racji łatwego kierunku (finanse i bankowość w czasach schyłku potęgi łódzkiego Eksocu) postawiłem na bardziej absorbującą, nieruchomościową specjalność, która zresztą uniemożliwiła mi zostanie wielkim reporterem wielkiego łódzkiego dodatku do „Gazety Wyborczej”. Zamiast pisać wielkie teksty o soplach wybijających […]

Niedźwiedzie przysługi, czyli dlaczego nie tyję do rozmiarów misia

Na początku sytuacja z pozoru wydaje się prosta i niegroźna: przyjaźnisz się z kimś, macie wspólne pasje i zamierzacie je wykorzystać do jakiegoś względnie twórczego działania. Zakładacie coś, nie, prędzej wstępnie planujecie: to będzie coś nowego, jakaś alternatywa dla rzeczywistości grajdołka, w którym chowacie się przed nadmiernym blaskiem mejnstrimowej, skomercjalizowanej rzeczywistości, jaką najprędzej kontestujecie, choć […]

Gdzie jest krzyż, czyli rzecz o moich smutnych zabobonach

Takie historie można ciągnąć w nieskończoność. Najłatwiej mają agnostycy, którzy nie muszą niczego udowadniać ani definiować albo tzw. wierzący wątpiący (gatunek najczęściej występujący w katolicyzmie), którzy wszystko mogą wytłumaczyć brakiem pewności, żyjąc huczniej i pełniej od wielu ateistów, częściej odnoszących się do różnego rodzaju przyzwoitościowych zasad współżycia społecznego, gdy tzw. wierzący wątpiący jednocześnie wątpią w […]