Jarosław Marek Rymkiewicz, czyli jaki mamy radykalizm

Na razie obywa się bez ofiar, choć coraz to nowsze organy prasowe, kolektywy, grupy formalne i nie wieszczą polowanie na czarownice. A raczej na czarowników, a będąc hermetycznie złośliwy ‒ szamanów słowa. Sam znalazłem się między młotem a kowadłem (czytaj: pracą i polityką, gdy w tle czai się światopogląd literacki), jak w słynnym wierszu Marcina […]

Mój Zdzisław

Ale mniejsza o słowa, nabierające znaczenia tylko w godnych ich ustach. Chcę opowiedzieć o moim Zdzisławie. Takim, który mnie zaczął kształtować, lecz nie dane mu było dokończyć tego procesu. Możliwe, że po prostu z mojej winy, że nie zasłużyłem na tego rodzaju całość. W końcu znaliśmy się ponad dziesięć lat. Wystarczająco długo, by się poznać; […]

Tylko najwięksi potrafią wyrzec się zemsty, mniejszych trzeba przekupić

O strachu zacząłem pisać w sierpniu, to jedynie punkt wyjścia. Potem następuje zwykle albo atak – ze strachu, by wyprzedzić działania potencjalnych oponentów, albo zemsta – ze strachu, że nie przewidzieliśmy ataku; ze strachu, że atak drugiej strony zabolał, choć wydawało nam się, że szumnie i dumnie demonizowany świat bezwzględnie pozbawił nas czucia i uodpornił […]

Koniec strachu

Polakom puszczają hamulce zwykle po przekroczeniu granic, tych realnych, jak i wyimaginowanych. I mam tu na myśli zarówno strefę Schengen, jak i wewnętrzne systemy wartości, w przypadku Polaków – najczęściej wąskie lub węższe. Wystarczy dyskoteka w Wiedniu, pub na Korsyce, dacza nad Balatonem, a zwłaszcza plaża na Ukrainie – i już nie ma czego zbierać. […]