Nowa jakość i stare grzechy

Drukuj

Nazywam się Rafał Gawin, urodziłem się trzydzieści lat temu w Łodzi i od kilku lat reanimuję kulturę w mieście, które kulturą nie grzeszy. To wpis testowy, więc proszę sobie nim nie zawracać głowy.

Najbardziej drażni mnie literatura, dziedzina powoli wypierana, zwłaszcza jeśli chodzi o literaturę przez trochę większe „L” – wystarczy spojrzeć na pule grantów przeznaczonych na jej dofinansowanie, rynek, a raczej „rynek”, wolny w tym ambitniejszym sektorze, bo coraz wolniej docierają do niego sensowne tytuły. A sensowne tytuły nie mogą się sprzedawać, bo (często) nie sprzedali się ich autorzy, bo (często) czytelnik poszukuje łatwego i przyjemnego zabijacza czasu i odskoczni od codziennych trosk (przez małe „t”) i problemów (przez małe „p”). A przecież w literaturze przez „L” chodzi o to, by dopiero rozpocząć przygodę z Troskami i Problemami, by poznać złożoność coraz szerzej rozumianego bycia w świecie i obok świata.

Sformułowałem więc pierwszy wniosek formalny (i od razu go przegłosowałem):

Czytajcie, a nie znajdziecie, ponieważ dopiero zaczniecie szukać.

Czego sobie i Państwu życzę.

I od razu drugi, który niech będzie mottem dla tej mojej nowej przestrzeni (oczywiście do czasu, kiedy zmienię zdanie, a jako redaktor daję sobie to prawo dość często):

Nie chodzi o to, by marudzić i narzekać, ale żeby sensownie, refleksyjnie i z refleksem reagować.

Czego również sobie i Państwu życzę.

Czytaj również