Dlaczego PiS ma poparcie – bilans po nawałnicach

Drukuj

Według jednego z najnowszych sondaży Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło rekordowe poparcie 40 procent. Mimo, wydawałoby się, coraz silniejszych wewnętrznych konfliktów. Mimo, wydawałoby się, sądnych dni protestów. Mimo, wydawałoby się, podejrzanej prawnie, etycznie, moralnie i ekologicznie wycinki Puszczy Białowieskiej. Ale czy mimo, czy właśnie dlatego że? Tak zwane elity III RP, tak zwane liberalne media oraz tak zwane autorytety różnej maści robią wszystko, by zakonserwować ten stan tudzież (według zwolenników radykalizacji dyskursu) zamach stanu. Nie zastanawialiście się, jak działają te mechanizmy?

A raczej pytanie powinno postawić się wprost: dlaczego PiS, wydawałoby się wbrew jakiejkolwiek logice, praktycznie nie traci poparcia, niezmiennie liderując w sondażach, na przestrzeni już dwóch lat? (Nie licząc dwóch sondaży z PO jako liderem, którym szybko i skutecznie zaprzeczyły następne).

Do tej pory spotykałem się z dość oczywistymi odpowiedziami i mało ciętymi ripostami. W duchu garstki światłych intelektualistów. Że 500+. Że szybsza emerytura. Że ludzie lubią populizm. Że ludzie nie myślą. Że opozycja jest słaba. Że opozycja nie ma nic do zaoferowania. Że Tusk wyjechał do Brukseli. Że Petru wyjechał na Maderę.

I to się w jakimś stopniu zgadza i potwierdza. Ale myślę, że możemy skończyć z tendencyjnością i tak zwanym zdrowym rozsądkiem, kiedy od niepamiętnych czasów wiadomo, że Polska jest nieprzewidywalna nie tylko politycznie. Poszukajmy szerzej i głębiej, wychodząc poza przepoławiający kraj spór o pryncypia, zero-jedynkowe reakcje w postaci peanów albo pretensji.

Myślę, że najwygodniej będzie ująć rzecz w punktach. Punktowanie to zresztą powinna być domena polityków. Wystarczy mieć nieco silniejszą scenę polityczną. Niemniej proszę nie traktować tych rozpoznań jako elementu poradnika do odsuwania od władzy lub obalania kogokolwiek. Autor, jako zwolennik w tym akurat przypadku rozwiązań racjonalnych (często utożsamianych z demokratycznymi), widzi taką opcję wyłącznie w wyniku wyborów powszechnych.

Ale do meritum. Tym razem trafiajmy w dziesiątkę, nie myląc jej z dziesięcioma przykazaniami, choćby i na tarczy.

1. Deprecjonowanie wyborców PiS

Powiedzmy to głośno: głosowanie na PiS nie było, nie jest i nie będzie obciachem. Kto lansuje inne podejście, szuka w tym elektoracie moherów, oszołomów i innych pseudowywrotowców – nabija poparcie partii rządzącej. Działa tu wiele mechanizmów socjologicznych i psychologicznych: wykluczana i piętnowana grupa jeszcze bardziej się konsoliduje i wzmacnia. Zwłaszcza w Polsce, o wielowiekowych tradycjach słabości i poniżania, które – w rozumieniu tego elektoratu – prowadzą do wielkości.

Szacunek do przeciwnika to podstawa jakiejkolwiek potencjalnie skutecznej rywalizacji. Inaczej przegrywa się w głowie, zwłaszcza, we własnym mniemaniu, tej najmądrzejszej. Niby banał, tylko dlaczego do nikogo po drugiej stronie sceny politycznej nie dociera?

Inna sprawa – wystarczy prześledzić odsetek głosujących na PiS w poszczególnych grupach wiekowych, wykształceniowych i miejsko-wiejskich, by przestać powielać tendencyjny stereotyp: na tę partię nie głosują już jedynie „starzy, niewykształceni z małych miast”. Tu nie pomoże żaden stereotyp dyskryminacji i wykluczania, tak lubiany zwłaszcza przez elitę przeciwników politycznych.

Jeszcze inna – a jak ma być odbierane głosowanie na PO po ośmiu latach nieudolnych rządów? A na .Nowoczesną, po dwóch latach jeszcze bardziej nieudolnych działań opozycyjnych? Mniejsze zło? Jest w ogóle jakaś skala, która w tym kontekście pozwoli zapomnieć o modnym ostatnio, a jakże skutecznym poznawczo symetryzmie? Piłeczkę można odbijać w nieskończoność, biorąc pod uwagę jakość polskiej klasy politycznej, z każdej RP. Tylko dlaczego jest to ciągle gra o sumie zerowej?

2. Przecenianie inteligencji własnej, niedocenianie inteligencji przeciwnika

Niby oczywista oczywistość. W Polsce pookrągłostołowych elit pokutuje jednak przekonanie pewnych środowisk liberalno-demokratycznych o swojej nieomylności, elitarnie podkreślanej dysponowaniem ponadprzeciętnymi zasobami intelektualnymi. Ba, jakimś imperatywem, który pozwala oceniać, namaszczać i zrzucać z piedestałów. Dopóki nie pojawił się PiS, całkiem skutecznie funkcjonował ten mechanizm – koledzy z piaskownicy, i owszem, obrzucali się piaskiem, ale był to piasek, w którym budowali zamki (i kopali tunele) od lat.

A przecież gdyby Jarosław Kaczyński był idiotą i oszołomem, wyborów by nie wygrał. Ba, nie utrzymałby tak długo tak wysokiego poparcia. Nie zmienia to oceny, na ile może być dla kogoś lub czegoś (państwa, demokracji, sądów, VAT-u odzyskanego, grup trzymających władzę) niebezpieczny. Niemniej minęły dwa lata, a jego przeciwnicy, nie tylko ci tak zwani totalni, nie nauczyli się skutecznie funkcjonować w obliczu jego instynktów politycznych. Niezmiennie nabierają się na misiowatą powierzchowność chłopca w krótkich spodenkach, któremu ktoś zakopał brata. Gdy już dawno stawka jest większa niż to jedno życie, ba, niż 96 żyć. Przegrywają realnie i symbolicznie.

3. Wiara w kreacyjną moc mediów

Żyliśmy w kraju, w którym „Gazeta Wyborcza” i TVN dyktowały umiarkowane, liberalno-wolnościowe poglądy. Jednak nie wszystko szło po ich myśli, więc zaczęły się radykalizować i polaryzować swój przekaz. Ludzie tego nie kupili. Polacy nie cierpią, gdy chce im się coś narzucać. Nie muszą rozumieć wyższych czy szlachetniejszych celów takiego działania. Chodzi o zasadę. Dlatego gdy zobaczyłem okładki „Newsweeka”, „Polityki” i „Gazety Wyborczej” przed drugą turą wyborów prezydenckich a.d. 2015 pod hasłem „wybór jest jeden”, zrozumiałem, że wygrać może tylko Andrzej Duda. Na przekór.

Niby podobny mechanizm obronny stał za zwycięstwem wyborczym PO w 2007 roku. Wtedy media mogły jeszcze utwierdzić się w przekonaniu o swojej kreacyjnej nieomylności. Tylko że wtedy PO było drugorzędne, liczyło się odsunięcie PiS-u od władzy. Niezależnie od niezależnej prasy. Ale to wtedy media utraciły czujność, jakby „koniec historii” objął odchylenia od ich politycznych i światopoglądowych norm.

Tymczasem kolejni goście TVN24 czy Polsat News ex cathedra brną tendencyjnie i oskarżycielsko – nawet nie trzeba ich słuchać, by wiedzieć, co powiedzą. Praktycznie w każdym temacie politycznym okołopisowskim. Chciałbym tutaj napisać o chlubnych wyjątkach, ale poza Romanem Kurkiewiczem i Andrzejem Stankiewiczem nikogo takiego nie udało mi się zauważyć. Mam astygmatyzm, ale to chyba nie w tym rzecz.

Czy nie dlatego pewne media tracą opiniotwórczą moc, wydawałoby się, daną im do końca świata i jeden dzień dłużej?

4. Cynizm opozycji

Nie słabość czy brak pomysłów na zbudowanie konkretnej alternatywy dla PiS-u. Właśnie cynizm. Oczywiście w połączeniu z charakterystyczną dla mieszkańców RP hipokryzją. Brylował w tym Donald Tusk, dlatego zniknął w Brukseli, na intratnym stanowisku. Próbuje brylować Grzegorz Schetyna, ale brakuje mu okrzesania medialnego, sprytu i wątpliwego, ale jednak bardzo pomocnego wdzięku przy politycznym lawirowaniu. Ofiarą lawirowania niedługo padnie Roman Giertych – ostatni medialny spór z Adrianem Zandbergiem, delikatnie mówiąc, wyraźnie przegrał. Podejrzana przeszłość zaczyna go doganiać, a przecież w kraju tak obciążonym historycznie to najcięższy wyrok skazujący.

Nie wiem jednak, co bardziej szkodzi opozycji poza- i parlamentarnej: cynizm, który się udaje, pod różnymi płaszczykami, czy ten udawany bądź nieumiejętnie stosowany. Przykłady mógłbym tutaj mnożyć, sięgając również po gwiazdy ostatnich protestów (ktoś słusznie powiedział, że „no logo” nie istnieje), choćby Borysa Budkę czy Kamilę Gasiuk-Pihowicz, których „skuteczność działania” została bardzo cynicznie wyreżyserowana. Najbardziej jaskrawym jest jednak lansowany hipokrytycznie projekt zjednoczonej opozycji, w ramach której rzekomo miałyby współdziałać PO, alternatywa dla PO i umiarkowana partia trzymająca KRUS i dopłaty dla rolników. Lansowany wbrew samym zainteresowanym, którzy lubią razem protestować – bo to się ładnie, solidarnościowo kojarzy – by potem w byle publicystycznym programiku walczyć zawzięcie o swoje indywidualne interesy – bo tego wymagają sondaże, żeby jednak nawet w ramach „zjednoczonej opozycji” „pięknie się różnić”. Ostentacyjne kombinowanie i kombatanctwo, które w czasach pokoju dość szybko przestało się sprawdzać, gdy nawet najprostszy światopoglądowo odbiorca może od razu krzyknąć: „sprawdzam!”. Zbyt często i zbyt łatwo dawał się zwodzić podobnym sztuczkom, choć wykonywanym przez sprawniejszych politycznych magików.

Dlatego też prawdopodobnie do największego odsetka wyborców przemawiają prostolinijni posłowie i senatorowie koalicji. Szczerzy, choćby kosztem wizerunku w oczach elit intelektualnych i byłych autorytetów (ale to przecież plankton z punktu widzenia wyborów, co dobrze odzwierciedlało poparcie Unii Wolności i Demokratów.pl, a teraz, uwzględniając akademicki zwrot w lewo, Razem). Niepozbawieni żenujących gaf i wypaczeń. Ale czyż najprzyjemniej nie głosuje się na siebie, w krainie marzeń po drugiej stronie lustra, a raczej krzywego zwierciadła?

5. Radykalizm opozycji

Reakcją na radykalizm rządzących ma być jeszcze większy radykalizm zjednoczony w opozycji? W kraju, w którym typowy wyborca jest konserwatywny i umiarkowany? Blokowanie mównicy, krzyki i nawoływanie do obalenia władzy? Szukanie pomocy w UE i nawoływanie do interwencji „obcych”? Czy to naprawdę ma być recepta na alternatywę wyborczą czy to raczej recepta na pigułkę gwałtu, którą nieopatrznie, w ferworze walki za wszelką cenę, aplikuje się do swojego, nietaniego drinka?

Jeżeli ktoś mi mówi, że w kraju dzieje się źle, a jedynym jego pomysłem na zmianę sytuacji mają być ostre protesty, prowadzące do „odsunięcia PiS-u od władzy”, to mam do tego kogoś bardzo ograniczone zaufanie. Nie jest wiarygodny ten, kto tak dosłownie odczytuje mocno już przeterminowany Stary Testament i kręci go i podnieca, w jego bezsilności albo wręcz głupocie, zasada „oko za oko”.

6. Skłonność opozycji do interwencjonizmu zewnętrznego

Czy Niemcy, Francja, ba, Albania lub Azerbejdżan szukają pomocy w rozwiązywaniu wewnętrznych konfliktów u innych państw? Piszą ostre donosy?

Z czym taka wolta może się kojarzyć? Czwarty zabór? UE jak ZSRR? Jeżeli opozycja nie radzi sobie ze swoją rolą, musi się bawić w szlachtę i magnaterię z epok słusznie minionych?

Tutaj zresztą mamy bardziej malowniczą sytuację – powstają przecież teksty na łamy prasy zagranicznej, atakujące sytuację polityczną w Polsce, a co znamienne – często pisane są polskimi rękami. Czy naprawdę uczestnikom tych akcji zaczepnych wydaje się, że tego nie widać?

7. Rozmywanie wielkich pojęć

Drzewiej „faszyzm”, „dyktatura” i „zamach stanu” brzmiały groźnie, bo znaczyły rzeczy straszne. Obecnie wystarczy, że PiS zajmie się jakimś z punktu widzenia pewnego ogółu kontrowersyjnym tematem, a porównania do Hitlera, Stalina tudzież innych demonów odmieniane są przez wszystkie przypadki potencjalnych nadużyć i wypaczeń. Przestało to już działać, ma zbyt wątłe odzwierciedlenie w rzeczywistości już na poziomie najprostszych politycznych wniosków i konstatacji.

Przy małych pojęciach jest analogicznie. W wyobraźni Polaków groźniej wizualizuje się „Policzmy głosy” Tuska niż „Zdradzieckie mordy” Kaczyńskiego. Polakom nie przeszkadza chamstwo, w którym żyją na co dzień, tylko cwaniactwo materialistyczne, które jest dane jedynie garstce, dlatego hipokrytycznie bywa aż tak piętnowane.

8. Elitaryzm i elitarność

Owszem, Jarosław Kaczyński mówi o Polsce solidarnej i liberalnej, różnych sortach Polaków, a Jarosław Marek Rymkiewicz buduje mit dla takich podziałów. Czyli Mały Brat rządząc, dzieli. Ale jak dzieli? Z punktu widzenia wyborczej większości opowiada się po stronie słabszych i wykluczonych przez poprzednie systemy, oczywiście wykluczając system sprzed 1989 roku. Uderza w uprzywilejowanych, w mniemaniu ogółu. Nie musi tego robić w praktyce, wystarczy kilka zdań sprzeciwu, sprytnie przemyconych do przemowy na tej czy innej miesięcznicy tudzież przyspieszonej debacie na temat kolejnej „wielkiej reformy”.

A jak na to odpowiada opozycja? Stawia się na lepszych pozycjach wyjściowych. Nawet podczas różnego rodzaju protestów i uprawianego na nich politycznego lansu pojawia się w towarzystwie tych właśnie uprzywilejowanych w rozumieniu większości: sędziów, prawników, akademików, aktorów, Balcerowiczów i Mazgułów. Jakby nie zauważali, że to ich pogrąża. Że „no logo” i „zjednoczona opozycja” to puste hasła, na które coraz mniej ludzi się nabiera (vide sondaż pod hasłem „która partia najwięcej zyskała na protestach?”).

„Jesteście zbyt bogaci, by reprezentować biednych” – ciśnie się na usta. Populistycznie, ale boli, czyż nie?

OK, .Nowoczesna tonie, zwłaszcza w długach, ale pozostałe partie naprawdę stać na zatrudnienie porządnych strategów wyborczych.

9. Fetyszyzacja demokracji jako takiej

No właśnie, komu jeszcze zależy na demokracji? Tweetującym byłym politykom i mniej lub bardziej samozwańczym politycznym trendsetterom? Publicystom, którzy lubią od czasu do czasu komuś dopierdolić? Intelektualnym, naukowym i artystycznym elitom, które lubią się wychylać? Jaki to procent, a raczej promil? Czy jest w ogóle odczuwalny we krwi narodu? Jaki procent społeczeństwa interesuje udział w wyborach? Ba, fakt, ile partii rządzi bądź może być w parlamencie?

Czy zabieranie sądów, trybunałów i niedopieszczanie niektórych zasłużonych w poprzednim systemie (dwuznaczność z premedytacją) opozycjonistów w ogóle interesuje jakieś szersze grono, odczuwalne w przypadku jakichś głosowań?

Może Polacy lubią rządy silnej ręki? Jak rządzą sobą, w domowym zaciszu, z braku innego wyżycia? Może podoba im się, że ktoś nie tylko „chce zrobić porządek”, ale go robi? I nie chodzi tutaj o efekty czy skutki jakichkolwiek działań, tylko o sam fakt ich podjęcia. Czy ktoś się liczy z kosztami? Realnymi i symbolicznymi? A kogo one obchodzą?

Wygląda na to, że argumenty czterosylabowe, które tak zgrabnie da się skandować na demonstracjach – „demokracja” czy „konstytucja” – zwyczajnie tracą na znaczeniu. Czy nadużywanie ich w dyskusjach i okrzykach wszelakich również ich nie rozmiękcza i nie rozmywa, co było do okazania w punkcie numer 7.

10. Bezsilność i ataki histerii

Polityka, co do zasady, polega na tym, że się gra, że się nie gra. W przypadku obecnej opozycji i innych ruchów obrony demokracji – widać brak szwów. PO i .Nowoczesna postawiły na improwizację, która jednym i drugim, delikatnie mówiąc, wychodzi w sposób nieprzekonujący. A jeśli jakieś akcje wyglądają na zaplanowane, to widać szwy aż za bardzo, o czym w punkcie numer 4 na przykładzie Budki i Gasiuk-Pihowicz.

Czym innym, jeśli nie wyrazem wspomnianej bezsilności, jest blokowanie miesięcznic smoleńskich? Zwłaszcza w świetle obowiązującego prawa (naprawdę nieistotne, z jaką premedytacją i w jakim kontekście uchwalonego) skazane na zgodną z nim porażkę?

Kolejna sprawa to wielkie głosy jeszcze większego oburzenia autorstwa takich choćby Jacków Poniedziałków, Magdalen Śród i Tomaszów Piątków. Codziennie i niezmiennie. W tonach coraz bardziej histerycznych i oderwanych od tłamszonej rzeczywistości. Czy takie postawienie sprawy może do czegoś zachęcać? Kto wychodzi na nie do końca zrównoważonego mąciciela?

Paradoksalnie w PiS-ie dominuje dużo spokojniejszy ton. Incydentów, głównie z udziałem Krystyny Pawłowicz, a ostatnio Jarosława Kaczyńskiego, jest jak na lekarstwo (czytajcie ze zrozumieniem, zanim spalicie mnie na stosie za to zdanie). Nawet podczas słynnych obrad komisji sejmowej z głosowaniem ustawy o Sądzie Najwyższym to opozycja sprawiała wrażenie populistycznych krzykaczy i zwolenników blokad na miarę świętej pamięci Samoobrony.

***

A to wszystko mimo teorii spiskowych na temat katastrofy smoleńskiej. (Mam nawet teorię, że pewna część wyborców PiS sobie je racjonalizuje w kontekście nieprawidłowości w łączeniu i dzieleniu ciał ofiar, a ofiary zawsze na Polaków działały najmocniej; o tym może kiedyś szerzej). Mimo comiesięcznych spektakli polityczno-religijnych na Krakowskim Przedmieściu. Mimo splendorów i nobilitacji dla najszerzej rozumianego imperium Ojca Dyrektora. Mimo hegemonii Szyszki i Macierewicza. Mimo lawirowania Gowina w iście wałęsowskim stylu: nie chcem, ale muszem. Jakby te utrudnienia w pozytywnym postrzeganiu dobrej zmiany miały być traktowane jako zło konieczne do jej przeprowadzenia. Taki margines człowieczeństwa: chcą dobrze, dajemy im szanse (liczba mnoga, tak). Taki kompromis niczym ten aborcyjny. Z udziałem Kościoła i mimo jego udziału.

Równie paradoksalnie konflikt prezydenta z rządem i większością sejmową jeszcze bardziej tę władzę legitymizuje. Wbrew opiniom o dyktatorskim charakterze obozu PiS z przystawkami – pokazuje jego wewnętrzne zróżnicowanie, ze szczególnym uwzględnieniem tak pożądanych w kontekście jeszcze lepszego wyniku wyborczego skrzydeł racjonalnych i umiarkowanych.

Jeszcze lepszego, ponieważ 40 procent to może być poparcie niedoszacowane. Dlaczego śmiem stawiać tak nieodpowiedzialne tezy? Jak się okazuje, zastrzyk 500+ dotyczy w znaczącej części ludzi, którzy w wyborach nie biorą udziału. Pozostaje pytanie, czy żeby zachować swój nowy status quo, postanowią poprzeć PiS, czy też uznają, że nic więcej nie ugrają, więc tradycyjnie sobie odpuszczą?

Tymczasem już chodzą plotki na temat 500+ dla seniorów, już się czai (niesprawiedliwe z punktu widzenia ogółu kredytobiorców, ale nośne medialnie) wsparcie dla frankowiczów. Bezrobocie rekordowo spadło, gospodarka działa jak nigdy, poprzedni taki okres przypadał na lata 2005–2007. Przypadek? Oczywiście. Tylko jakoś żadna siła opozycyjna nie potrafi tego racjonalnie wyłożyć nie swojemu elektoratowi.

A jeszcze dochodzi dostępność mediów. Jaka by nie była TVP, jest ogólnodostępna, ma największy zasięg. I żadna groźna ustawa dekoncentracyjna nie przypieczętuje tego układu, bo już dawno się to stało. Możliwa sprzedaż TVN24 tudzież zmiękczenie lub zneutralizowanie jego stanowiska w obecnym sporze politycznym także niczego tu nie zmieni.

Wystarczy o przewagach i niedowagach. Żeby nie było – niczego nie reklamuję ani nikim nie straszę. Stwierdzam fakty i mity.

***

Nie ma już czasu na przerwy i zbieranie sił. W polskiej polityce skończyły się sezony ogórkowe, a z powodu eskalacji i multiplikacji – noce długich i krótkich noży przestały robić wrażenie. Opozycja zwyczajnie tego nie potrafi zrozumieć. Wykorzystuje archaiczne metody i hasła, tendencyjnie odwołuje się do coraz mniej szanowanych i akceptowanych kompromisów i wartości, nie wspominając o autorytetach z lewa i prawa. Mieszaniu porządków. Szukania jedności w różnicach nie do pogodzenia. Działa totalnie, bezmyślnie i ad hoc, jednocześnie improwizując i kombinując z premedytacją, przez co skraca sobie pole nawet na godną porażkę.

Czy jeszcze się podniesie? Zdobędzie się na odwagę opuszczenia utartych schematów i zmierzenia się z sytuacją godnie i świadomie? Obawiam się, że jest to mało możliwe pod starymi szyldami tudzież nadużywanym bezproduktywnie szyldem „zjednoczenia”. O nową siłę polityczną i nową krew w polityce, byle nie przelewaną na ulicach tudzież w domowym zaciszu, nawet nie muszę apelować. Już zepsuła mi zaskoczenie w puencie. Tylko czy interesują nas zaskoczenia czy racjonalny rozwój sytuacji w kierunku jakiegoś konstruktywnego porozumienia ponad podziałami i zgody w ciszy nad trumnami i wrakami?

Wiem, co mówię. Komentowałem kiedyś wyścigi wraków – w Łasku, nomen omen, Parszywa Wrak Race. Czuję się teraz bardzo podobnie – jakbym krzyczał na poligonie doświadczalnym (na puszczy?) przez uszkodzony megafon, gdy wpływ na środowisko miały już jedynie silne wiatry i inne nieludzkie żywioły. Niech środowisko się podniesie – w ramach terapii szokowej więcej nawałnic nie przewidziano.

Czytaj również
  • Olgierd Bojke

    pierwsza od dawna akceptowalna diagnoza ;_)

    • endek

      Rzeczywiście czuć dobre chęci autora, ale wciąż niepełny obraz rzeczywistości. Tak trzymać.

  • endek

    Panie kochany, oni kradli!
    25 mld na Vacie, 15 mld na paliwach, do 250 mld przez 8 lat wyliczone przez Morawieckiego (170 mld ostrożny rachunek red. Janeckiego) – wszystko cyframi, bez ideologii – sprzedaż paliw z roku na rok wzrosła o 25%! To jest niemożliwe w warunkach wolnego rynku – po prostu zlikwidowali przemyt i szarą strefę.
    I to nie dlatego, że Kaczyński i Ziobro są tacy mądrzy i fachowi, tylko dlatego że ZECHCIELI powiedzieć: „Dosyć! Będziemy was ścigać!”. A co było za Po-PSL? Celnicy zeznają, że mieli prikaz nie sprawdzać cystern!
    Reprywatyzacja kamienic – miliardy w samej Warszawie, ludzie na bruku, spalona kobieta żywcem, Aber Gold – miliard oszczędności życia zrabowany prosto od ludzi.
    Nikt nic nie wie, nikt nie pamięta, jedyny Belka przyznał przyciśnięty w szatni, że „wszyscy wszystko wiedzieli”.

    Uczciwie Pan piszesz, ale dodajże Pan punkt 11. „Złodziejstwo” – bez tego ani rusz do jakiegokolwiek porozumienia. Pozdrawiam.

    • Marcin Waśkiewicz

      Ernst&Young wyliczył chyba 340 mld.

    • Japr12

      Luka w VAT to nie kradzież i nie jest prosto z nią walczyć. Wcale nie wiadomo czy PiS z tym wygra, a wiele z tych technik, które stosują było wymyślonych przez PO. To tak jakby nazywać policjanta złodziejem, bo nie znalazł spraców jakiegoś sprytnego oszustwa.

      Oszustwa podatkowe to nie jest łatwa rzeczy do wykrycia. Zapewniam Pana, że i za obecnych rządów są tysiące spryciarzy, którzy omijają przepisy i zarabiają krocie, a rząd nawet o tym nie wiem. Może któryś następny się tym zajmie.

      • Texas IT

        Wymyśliło PO i co? Nie skorzystało ze swojego wynalazku. A to właśnie jest ciekawe, dlaczego… Są inni którzy kradną? PiS idzie po nich.

        • Japr12

          Taki kit ludziom wciskają jasne. Wciskają ludziom kit, że walczą ze złodziejami. Nietrudno taką ścieme ludziom wciskać. Wielu ludzi nie rozumie nic z polityki poza tym, że politycy kradną i do nich PiS dociera najlepiej.

          W przypadku walki z wyłudzeniami podatkowymi im mocniej rząd z tym walczy tym bardziej dociska śrube zwykłym przedsiębiorcom. Teraz jest tak, że skarbkówka może w każdej chwili wejść z psami i antyterrorystami do każdej firmy i praktycznie zlikwidować interes. Skarbówka była zawsze w Polsce restrykcyjna ale teraz to powoli idzie w terror. Np. jednolity plik kontrolny , gdzie mała firma która nikogo nie zatrudnia będzie musiałą wysyłać do skarbówki wszytstkie swoje transakcje bankowe.

          Nie wiem czy gdzieś na świecie jest tak nieprzyjazna firmom władza.

          A rezultaty tego wcale nie są tak imponujące. Wyciska się te podatki, nie wiadomo też dokładnie ile z tego będzie. Z tym VAT-em to dużo jest propagandy, nie wiadomo jeszcze ile dokładnie im tego wyjdzie w 2017 roku. Raczej na pewno mniej niż zapowiadali.

    • Luke

      Otóż to. Mój kumpel peowiec zawsze mi odpowiada: „wolę nieuczciwych fachowców, niż uczciwych niefachowców, wizje i strategie są najważniejsze”
      – dobra, tyle że, nawet zakładając, że pani Mucha, pani Kopacz, pan Nowak i pan Grabarczyk to superfachowcy (lol) to 200-300 miliardów złotych to jest ponad pół budżetu rocznego państwa.
      Przez ledwie dwie kadencje pozwolono rozkraść pół roku dorobku 38 milionowego społeczeństwa!

      Takich kwot „fachowością” się po prostu nie nadrobi, odpowiedzialni za to złodziejstwo nie mogą wrócić do władzy albo przepadniemy.

  • Wiktor Zagórski

    Szkoda, że tam mało jest tak ciekawych tekstów. Pozdrawiam Pana Redaktora

  • acton53

    Do uwagi endeka nt kradziezy, korupcji dodałbym tez cynizm, szafowanie interesem narodowym ocierającym sie o zdradę i wreszcie brak programu. Przez 2 lata opozycja nie zaproponowała nic pozytywnego — PO, N, PSL — nie mają programu, a tylko kretyński anty-PiS. Trzeba być lemingiem aby to kupować. Choć ostatecznie taka postawa jednak popłaca. Partie te razem mają coć między 30 a 40%; gdyby ujawniły swój program — m.in. wprowadzenie euro, przyjmowanie migrantów, odwrócenie wektorów polityki historycznej, aborcja na żądanie, szukanie przyjaciół w Berlinie i Moskwie — to pewnie poparcie by spadło. Wychodzi więc, ze totalna opozycja działa racjonalnie

  • Jan Nowak

    Radosne pieprzenie: „(…) już się czai (niesprawiedliwe z punktu widzenia ogółu kredytobiorców, ale nośne medialnie) wsparcie dla frankowiczów.” Prawda jest taka, że Andrzej Duda i PIS obiecali tzw. frankowiczom ustawowe wsparcie, dzięki czemu zdobyli głosy między 700 tysięcy a miliona dwustu tysięcy ludzi, licząc z rodzinami. W kampanii WIELOKROTNIE składano KONKRETNE obietnice, a do tej pory nie zrobiono NIC. Wiem, że zaraz hardcore fanatycy PIS zaczną mi tutaj nawalać, że „widziały gały, co brały”, itp., ale fakty są takie, że PIS i prezydent okłamali MNÓSTWO ludzi, dzięki czemu zdobyli władzę. KŁAMSTWA, KŁAMSTWA i to ciągle powtarzane przez sprzyjających władzy publicystów.

    A co do „niesprawiedliwości” – ja płacę dwie składki zdrowotne, pracując na etacie i prowadząc własną działalność. Płacę podatki. Mam jedno dziecko. Nie jestem zamożny, ale muszę się dokładać do ogólnego ZUS, KRUS, 500+, wcześniejszych emerytur w różnych zawodach, itd.

    • raptor72

      Powinieneś mieć więcej dzieci mniej pracy i nie brać kredytów w walucie kraju którego nie potrafisz wskazać na mapie.

  • Japr12

    Kolejny wujek dobra rada przesiąknięty pisowską propagandą.

    Gadanie o radyakaliźmie opozycji to zupełny bezsens. Ja byłem jedną z protestujących osób więc to pewnie o mnie. Otóż nie protestowałem z powodu tego, że opozycja mnie wyprowadziła na ulice, tylko dlatego, żę widze co robi PIS i jestem oburzony. Takich jak ja było mnóstwo. Protesty to nie jest jakaś strategia opozycji, to jest wyraz oburzenia ludzi na niszczenie Polski przez PIS.

    Skarżenie się do UE. Kolejny propagandowy PiS-owski mit. To nie opozycja skarży się do komisji europejskiej. Komisja sama podejmuje działania na podstawie własnych diagnoz. KAŻDY kto ma minimum rozumu w głowie widzi dokładnie, że PIS buduje dyktature w stylu Putina, widzi to także komisja. Widzi to na podstawie raportów niezależnych instytucji, np. komisji weneckiej zaproszonej przez PIS, która wydała opinie w kwestii TK i to wpłynęło na rozpoczęcie procedury.

    Poza tym sytuacja jest naprawde poważna. To co działo się w lipcu to był największy kryzys polityczny w Polsce po 1989 roku, przejęcie niezelażnych sądów to nie jest żadna fanaberia, to jest naprawde krok w strone dyktatury. Wszystkie dyktatury od tego zaczynały. Proszę sobie poczytać o tym jak agresywnie działa prokuratura wobec opozycji – np. proces Piątka, procesy wobec obywateli RP. I ta agresywna władza chciała jeszcze przejąć sądy!!! Przecież to była przygrywka do wytaczania ludziom procesów politycznych.

    Nie chce mi się rozliczać z każdym punktem tego głupiego tekstu. Praktycznie każdy oparty jest na błędnych założeniach. Najważniejszy błąd jest taki, że autor tworzy sobie człowieka z tektury – „opozycje” przypisuje jej potem jakieś cechy. Tymczasem nie ma jednej opozycji, są różne organizacje, stowarzyszenia, partie i często zwykli ludzie, którzy boją się tego co się dzieje. Ci ludzie mają różne strategie i motywacje, nie da się ich zbiorczo wrzucić do jednego worka, zrobić z nich kukiełke i potem boksować zgodnie z pisowską propagandą.

    • Rafał Gawin

      Czytając podobne opinie, ciężko nie wrzucać opozycji „do jednego worka”. Tendencyjność, histeria i rozmywanie pojęć. Czyli – woda na młyn dla PiS, kolejny kamyczek do jego ogródka. Przykro mi, o wszystkim napisałem w tekście, nic na to nie poradzę.

      • Japr12

        niektóre Pana punkty są trafne – np. deprecjonowanie wyborców PIS to fakt i to jest problem w pewnej części sympatyków opozycji (ale nie całej opozycji!). Ale co do rozmywania pojęć i histerii to jednak trafne nie są.

        Likwidacja niezależnego sądownictwa jest typowa dla reżimów autorytarnych, to nie jest żadne rozmywanie pojęć. To co władza zrobiła z TK, to co robi z puszczą, to co robi z sądami, co chce robić z mediami – to jest skandal likwidujący fundamenty demokracji, to zasługuje na mocne reakcje. Nie można tego tak sobie pominąć. Reakcja nie jest histeryczna ale uzasadniona skrajnymi i radykalnymi działaniami PiS.

        To nie opozycja jest totalna – to PiS jest totalny – dąży do całkowitej koncentracji władzy. Opozycja nie jest ani totalna ani jednolita.

        Problem w tym, że Panu budowanie autorytaryzmu nie przeszkadza, o czym świadczy ten argument:

        > Może Polacy lubią rządy silnej ręki? Jak rządzą sobą, w domowym zaciszu, z braku innego wyżycia

        to jest typowy argument zwolenników autorytaryzmu. Idzie to mniej więcej tak: jakaś tam opozycja histerycznie hałasuje na temat demokracji, ale po co w ogóle robią zamieszanie, demokracja jest niepotrzebna, ważne, żeby było dobrze w kraju. Takie myślenie jest szkodliwe i niesłychanie niebepieczne.

        • Rafał Gawin

          „Totalność”, moim zdaniem, zdominowała obecnie całą scenę polityczną. Proszę nie dawać się nabrać na „walkę o demokrację”, to zwykła polityczna walka o władzę. Nie mówię, że nie pojawiają się w niej słuszne i szlachetne hasła, ale myślenie w kategoriach „wróg demokracji” vs „obrońca demokracji” to zdecydowanie uproszczenie, idealistycznie naiwne.

          Nie napisałem, że autorytaryzm mi nie przeszkadza, szukałem przyczyn dominacji jednej partii w sondażach, również poza demokracją. To, delikatnie mówiąc, inny problem. Ale żeby nie było wątpliwości – każde ograniczenie wolności mi przeszkadza. Najbardziej te związane bezpośrednio ze słowem.

          • Japr12

            > zwykła polityczna walka o władzę

            zwykła walka o władze odbywa się w ramach określonego prawnie ustroju regulowanego przez konstytucje. W chwili obecnej w Polsce nie ma takiego ustroju. Nie ma w Polsce państwa prawa. Rząd może lamać konstytucje i to robi (TK, sądy, na jesieni pewnie media, wyroki TSUE w sprawie puszczy). Rząd inwigiluje opozycje, prześladuje krytycznych wobec PiS dziennikarzy, rozpętuje kampanie propagandowe, nagonki w TVP, na organizace pozarządowe. Taka jest praktyka, to są powszechnie znane fakty. Normalna walka o władze była w latach 1989 – 2015 i wtedy PIS głównie przegrywał. Teraz normalne warunki nie są.

            A więc to nie jest żadna normalna walka o władze. To jest walka z partią, która konstytucje łamie i nie przestrzega żadnych zasad. To nie jest zwykła walka o to kto wygra wybory. Jeśli PIS wprowadzi te zmiany, które chce wprowadzić (sądy, media) to wybory będą się odbywały w niedemokratycznym kontekście – jeśli władza będzie kontrolować media i sądy to praktycznie wszystko może robić bezkarnie (łącznie z karaniem opozycji). To już nie będa normalne wybory, to będą tak normalne wybory jak wybory w Rosji czy na Białorusi albo w PRL.

            > „wróg demokracji” vs „obrońca demokracji” to zdecydowanie uproszczenie, idealistycznie naiwne.

            Nie ma nic naiwnego w nazywaniu PiS partii wrogiej demokracji. To jest realistyczna ocena działań tej partii. Opozycja ma swoje wady ale w chwili obecnej to ona przeciwstawia się niszczeniu demokracji przez PiS.

            Naiwnością jest właśnie niedostrzeganie istoty tego co się dzieje, łudzenie się, że PIS to normalna partia, że chce dobrze, że nie będzie nadużywał władzy, że ma jakiś program. PiS to bezideowa cyniczna partia władzy, która dąży do zawłaszczenia całej sfery publicznej przejęcia wszystkich instytucji.

            Opozycja musi mówić o tym co się dzieje i musi przekonywać ludzi do tego, żeby ludzie zmienili zdanie zanim będzie za późno. Jeśli PIS przejmie wszystkie media i sądy to będziemy mieli posprzątane i oni już nigdy nie oddadzą władzy legalnie.

    • Luke

      „Komisja sama podejmuje działania na podstawie własnych diagnoz.”

      – poplułem ekran. :))))))
      Widział Pan kiedy zachowanie tych komisarzy na konferencjach prasowych, wypowiadających się nt. Polski? Oni mylą pojęcia, stan prawny, stan faktyczny, nie mają zielonego pojęcia o czym mówią. Jakiekolwiek uściślające pytanie dziennikarza, powoduje konsternację i grzebanie w „przekazie dnia”.
      Cała akcja unijna jest współtworzona z opozycją totalną i Czerską.

      • Japr12

        To jest typowe dla niektórych spiskowe myślenie. Każdy kto jest przeciw jedynej wspaniałej partii PiS to spiskowiec, Soros, Juncker, Merkel i PO to jeden spisek przeciwk dobrym Polakom z PIS, którzy bronią kraju przed złodziejami.

        Żeby dowieść związku pomiędzy dwoma wydarzeniamia A i B to trzeba mieć jakiś dowód na związek przyczynowy. Takiego związku nie ma. Pana zdaniem komisja jest niekompetenta, ja tak nie uważam, ale nawet przyjmując, że tak jest, to nijak z tego nie wynika, że za ich niekompetencją stoją wpływy opozycji.

        Oczywiście media piszą o aferach PIS, piszą np. o rabunkowej wycince lasów w Puszczy, o tym jak lasy państwowe napychają sobie kabze niszcząć największą atrakcje turystyczną tamtego regionu i skarb narodowy. Ale wyborcy PiS tego nie czytają, wierzą bezkrytycznie w bajki o korniku. Natomiast do świata dociera wersja prawdziwa, którą PIS ukrywa przed swoimi baranami. I na podstawie tej prawdziwej wersji komisja złożyła zawiadomienie o przestępstwie. Podobnie w innych kwestiach.

    • Michał Baranowski

      „Skarżenie się do UE. Kolejny propagandowy PiS-owski mit. To nie opozycja skarży się do komisji europejskiej.”
      Skarży, proszę nie kłamać. To bardzo łatwo sprawdzić, na czyje wnioski komisarze UE rozpatrują sprawy Polski. Kto jest pod nimi podpisany. Nie wszyscy są idiotami jak czytelnicy GW i wielbiciele Lisa

  • Michał Baranowski

    I panu na tym portalu ten tekst puścili???
    Jedna uwaga – tak naprawdę PiS nie ma opozycji. Ta pseudo opozycja to zwykła banda oszołomów nie potrafiąca przeciwstawić merytorycznych argumentów przeciwko rządom PiS. Bez programu, bez rozsądnych argumentów, nawołująca jedynie do obalenia demokratycznie wybranego rządu, z balastem czasu przeszłego – PO obarczone 8-letnimi rządami, .N jako partia Balcerowicza.
    Przyzwyczajeni byli do tej pory, że wystarczyło poparcie liberalnych i niemieckich mediów i odpowiednia doza propagandy i hejtu antypisowskiego.
    Internet wszystko zmienił.
    Dziwnie to dla niektórych zabrzmi, ale to Kukiz15 powinien być uznawany za opozycję PiS.
    PiS, jeśli nie wydarzy się niespodziewany wypadek, wygra następne wybory. A prawdopodobnie i kolejne.
    Będą im sprzyjać takie wydarzenia jak sprawa islamskich imigrantów w UE, kolejne zamachy terrorystyczne w UE, sprawa odszkodowań za II WS, postęp na Węgrzech.
    Jeśli faktycznie wygaszą w końcu miesięcznice to pozostanie tylko naprawa TVP.
    Co może w długiej perspektywie złamać rządy PiS? Zadłużenie kraju i załamanie się gospodarki.

  • queeessst

    Postulaty niemożliwe. Niech @rafagawin:disqus wskaże jakichkolwiek intelektualistów którzy pozostali przy PiS. W kwestii „zamachu stanu” odsyłam do pojęcia autopucz – naukowe funkcjonujace w prawie konstytucyjnym-brak czołgów na ulicach nie działa na wyobraźnie. Kolejne pudło w kwestii elektoratu – beton to negacja III RP jako całej- rewolucja proletariacka. Z UE znów pudło traktaty – prawo UE jest częścią prawa PL. Z 40% stwierdzeń się zgadzam reszta pudła niektóre przestrzelone w niebo.

    • Rafał Gawin

      W wyborach nie wygrywa partia, która ma poparcie intelektualistów, tylko parta, która ma poparcie ludzi. Taki mały truizm.

      Tak czy inaczej – wiele zależy od tego, kogo zaliczamy do grona intelektualistów.

      • queeessst

        @rafagawin:disqus Owszem ale musi mieć zaplecze intelektualne żeby rządzić bo jak nie ma kadr to dzieje się coś takiego jak teraz z naszą polityką. zagraniczną. To partie PO/N rekrutują się spośród elektoratu wykształconego. Zaznajomił się pan z pojęcie autopucz czy ten zarzut do tego tekstu jest nie wygodny? Do traktowania UE jako elementu obcego też pan się nie odniósł.

        • queeessst
        • karol gobisz

          „To partie PO/N rekrutują się spośród elektoratu wykształconego”

          Naprawdę?

          :))))))

        • Rafał Gawin

          Co do „elektoratu wykształconego” – no właśnie problem w tym, że powtarza Pan tendencyjnie za pewnymi mediami bon moty, które zweryfikowały wybory w 2015 roku. Proporcje się zmieniły.

          Co do autopuczu – no właśnie, znowu rozmywamy pojęcia i histeryzujemy, o czym pisałem w tekście.

          Co do „UE jako elementu obcego” – po pierwsze, nie piszę, jakie jest moje zdanie, tylko jak według mnie reagują na działania UE wyborcy PiS. Niemniej dochodzi tutaj jeszcze interpretacja przepisów i traktatów UE oraz ich mniej lub bardziej wybiórcze stosowanie, co może dawać do myślenia niezależnie od sympatii politycznych.

          • queeessst

            Panie @rafagawin:disqus

            Ad1 . Autopucz to pojęcię prawa konstytucyjnego, Rozumiem że brak czołgów na ulicach i wyłapywania opozycji nie działa na wyobraźnie ale nie jesteśmy w XX wieku. Dziś takie nielegalne przejęcia pełni władzy załatwia się właśnie ustawami szerzej przemocą prawną. Nawet w Venezueli stało się to ustawami i przejęciem SN. Nikt nie oblegał tam parlamentu czołgami bo zwtyczajnie to jest nie potrzebne.Rozwiązano niewygodny parlament i powołano Zgromadzenie Konstytucyjne za pomocą ustawionych wyborów których SN nie mógł skontrolować. Prokurator Generalna która broniła ustroju została wyrzucona. Wystarczy wyłączyć możliwość kontrolowania konstytucyjności ustaw. Potem uchwalić ustawy i gotowe. Jest to aksamitny zamach stanu. Agresja prawna jednej władzy na drugą. Konstytucja jest pustym frazesem w takiej sytuacji. Rozumiem z pana wypowiedzi że dopóki Kaczyński nie wyprowadzi czołgów na ulice to nie będzie to dla pana zamach stanu. Niestety nie wyprowadzi bo bez tego zyska sady a co za tym idzie władzę absolutną. Bo to sądy gwarantują egzekwowanie prawa. W tej kwestii radzę przemyśleć swoje stanowisko bo wynika ono po prostu z niechęci zrozumienia logiki wydarzeń bądź niemożliwości,

            Ad2. Proeuropejskość i akceptacja wartości UE jest granicą postawy liberalnej. Partie nie mogą stać się drugim PiSem bo straciłby elektorat bazowy. To by było dopiero rozmycie ideowe i pojęciowe. Przez to m.in. Platforma przegrała wybory.

          • Rafał Gawin

            OK, święta racja, ale ja nie mówię o akceptacji wartości, UE lub jakichkolwiek innych (prawnych, demokratycznych, współżycia społecznego itp.), tylko o interpretacji unijnych przepisów, jak również o ich wykorzystywaniu w konkretnych kontekstach. To inny problem, poważniejszy, bo bardziej praktyczny, tym bardziej z punktu widzenia Polski.

          • queeessst

            Znowu rozbijamy się o kwestie prawne. Statystki są takie Portugalia ma 179 naruszeń dyrektyw i brek procedury #Ruleoflaw ! Polska ma i dyrektywy i naruszenia traktatów i postanowienia TSUE KTÓRE IGNORUJE. Gdyby KE nie zareagowała to mogłaby wyrzucić traktaty do kosza i rozwiązać UE. KE przez lata nie reagowała na naruszenia dyrektyw cierpliwie wzywając PL do naprawy co się działo sukcesywnie. Polska zaczeła naruszać traktaty 2 lata działa się spokojna „polityka epistolarna” W końcu po sprawie Białowieży nie wycofywaniu się z poprzednich naruszeń i po zamachu na śady musiała zareagować stanowczo. Nie daliśmy jej wyboru nawet nie czarowaliśmy jak ORBAN. Poprostu konsekwentna polityka antyunijna dała efekty. Nie daliśmy wyboru nie wychodziliśmy w sprawie TK ani Białowieży na kompromis – na rozmowy. Wycofaliśmy się z 2/3 ustaw sądowych korzystając z ostatniego mechanizmu demokratycznego przyparci do muru przez USA KE i resztę cywilizowanego świata. Po tych wszystkich obelgach i graniu w durnia z KE po prostu przekroczyliśmy granice. I rozpoczęto w KE bardzo restryktywne stosowanie prawa czyli np, egzekwoanie prawa już przez komisarza dz.Równości – po prostu dostał zielone światło. KE nie moze nas traktować jak dziecko specjalnej troski (już przez te 2 lata tak było) Trakataty są częścią prawa polski. Art 9 konstytucji.Oni w obliczu tak chamskiej dyplomacji mieli prawo się wkurzyć. Ileż jeszcze mogliśmy im pokazywać gest kozakiewicza. A będą tego dalsze efekty. To my mamy do załatwiania z KE sprawy na których nam zalezy To nie jest pedagogika wstydu tylko Realpolitik. Do AD1 mojej odpowiedzi się pan nie odniósł.

          • Rafał Gawin

            Nie tyle nie odniosłem się, co napisałem – ogólnie, choć nie wprost – że moim skromnym zdaniem nie mamy do czynienia z autopuczem.

            Nie widzę też tak gorliwie prezentowanej przez Pana „obrony ustroju” w wykonaniu opozycji tudzież byłych przedstawicieli różnego rodzaju organów państwowych. To obustronna gra o sumie zerowej – o władzę, zachowanie wpływów i pozycji. Niemniej zazdroszczę Panu wiary w ludzi, zwłaszcza tych, którzy stracili bądź tracą władzę ;-)

            Temat prezydenckich wet jest dla mnie zdecydowanie bardziej złożony. W moim odczuciu niewielki wpływ miały na nie zarówno protesty, jak i naciski z zagranicy – choć, na pewno, nie zostały zupełnie zignorowane przez PAD przy podejmowaniu decyzji. Najistotniejsze były dwie kwestie: marginalizowanie roli prezydenta w dwóch zawetowanych ustawach (który prezydent zgodziłby się tak pomijać?) i ewidentne błędy, zwłaszcza w ustawie o SN (wysłanie nie tego tekstu ustawy do kancelarii PAD).

          • queeessst

            Warstwa polityczna walki o władzę i nie mam do tego żadnych wątpliwości oczywiście istnieje ale na poziomie prawnym poczynania PiSu kwalifikują się jako próba aksamitbego zamachu stanu. A Pan napisał w swoim tekście że to nie jest zamach stanu tylko walka polityczna, Cóż w obronie moich wartości idę pod rękę z kim się da. Sytuacja jest tak z punktu prawnego poważna że nie mam wyboru. To PO/N/PSL są w Sejmie i dysponują i możliwosciami logistycznymi do zatrzymania bądź zahamowanie tego szaleństwa. Tu oprócz walki politycznej rozgrywa się próba aksamitnego obalenia ustroju. Panu warstwa polityczna i próba doszukania się korzyści politycznych przesłoniła realny ogląd sytuacji. Z racji wykształcenia jakie zdobywam(tu może się pan doszukać na siłę faktu że bronie koryta) to czytam i analizuje te ustawy. Przyzna pan że to nie N napisała Pisowi te ustawy. Z punktu widzenia czysto prosfesjonalnego/naukowego to te ustawy łamały trójpodział władzy. A ustawa o SN i KRS ze względu jakie SN ma kompetencje wobec sądów powszechnych eliminowała bezpartyjne sądy. Oczywiście wszystko można analizować w kategorii spisków i obrony interesów ale w tym przypadku na poziomie prawnym/naukowym opozycja ma poprostu racje. Zresztą nie trzeba też podejrzewać negacji JK wobec Konstytucji 1997 bo ją wielokrotnie powtarzał wprost ta negacja teraz przerodziła się w czyny. Co do opozycji to te wszystkie szwindelki w postaci sowy i przyjaciół czy innych różnych historii. W tej chwili nie mam wyboru między dźumą a cholerą ale między grypą a cholerą. Czemu Pan uważa że skoro TK zostało sprowadzone do poziomu ameby to z sądami nie będzie tak samo. Bez ustaw sądowych on nie może posadzić Tuska. To jest cały ciąg.logiczny
            1. Wysadzono TK – które kontroluje ustawy.
            2. Uchwalono ustawę o służbach, policji , prokuraturze – związek tych ustaw chyba nie muszę tłumaczyć. Niektóre kluczowe przepisy by nie przeszły w TK na pewno
            3.Teraz próbuje się uchawalić ustawy sądowe – a po co bo I. nie ma TK które może je skiontrolować II. przejęto i rozszerzono kompetencje służb i prokuratury.

  • K. Pasierbiewicz

    Świetny tekst. Wielkie brawo! Na stojąco!

    W ramach komentarza zapraszam Pana do lektury tekstu, w którym w styczniu 2013 napisałem, czego PIS nie powinien robić – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/483007,dziesiec-grzechow-partii-jaroslawa-kaczynskiego

    Krzysztof Pasierbiewicz

  • Hanna Cichocka

    …wydaje mi sie, ze tym 40% Polaków imponuje zwyczajnie zamordyzm i nieliczenie sie z nikim i z niczym. Tacy marzą zeby być, bo media i politycy tworzą atmosferę strachu i podsycają poczucie niesprawiedliwosci a w Polaków to wchodzi jak w masło i są przeświadczeni, że tylko silna i przed niczym się nie cofająca władza jest w stanie ich obronić przed wykreowanymi umiejętnie przez tę władzę zagrożeniami i dać to, co im się ‚slusznie’ należy a co im zabrano (reparacje) lub z czego sie ich okrada…Brakuje w PL porządnej edukacji uczącej rozpoznawania taniego populizmu i nie ulegania mu. Brakuje obowiązkowej filozofii i etyki uczących krytycznego myślenia… Dlatego PIS, zmieniając podstawę programową do szkół konserwuje ciemnotę, bo tak jest łatwiej manipulowac ludźmi a Kaczyńskiemu chodzi tylko o zabawę w zarządzanie, bo to niezrównoważony człowiek jest… i tak powstały rzesze strachliwych, żądnych krwii frustratów, którym imponuje wszechmocna i bezwzględna władza. Apel do mediów: edukujcie Polaków, pojazujcie te mechanizmy, te manupulacje, nie wpisujcie się w kreowanie strachu wśród ludzi. To jest Wasza misja!

    • szeliga

      Chyba jednak Pani nie przeczytała artykułu. A jeżeli przeczytała to nic nie zrozumiała.

  • Paweł Mi

    NIe widzę tu jednej z przyczyn wysokiego poparcia dla PiS. Wielu moich znajomych o poglądach liberalnych, albo będzie głosować na PiS, albo nie pójdzie na wybory, bo nie chce napływu muzułmanów, a to w Polsce gwarantuje tylko PiS.

  • Roch Kowalski

    Generalnie zgadzam się z artykułem, ale mam swoje 3 grosze:
    W punkcie 3 autor stara się nie zauważać TVP który to robi niemal to co GW, Tefałeny czy Polsaty tylko znacznie mocniej i toporniej. Tam to tak już nie działa? Nie osłabia obozu władzy?
    W punkcie 6 pomijając fakt, że obecna władza będąc w opozycji rozpoczęła „donoszenie” to czy naprawdę trzeba „donosić” by ktoś dostrzegł co się u nas dzieje? Zagranica podobnie reaguje na nas i Węgrów, czy Węgrowie też „donoszą”?
    Punkt 8 doskonały.

    Dobry tekst, gratuluję.

    • Rafał Gawin

      Punkt 3:

      TVP jest do bólu tendencyjna, jest pod tym względem liderem, ale „GW” zaczyna jej deptać po piętach ;-) Ale czy TVP osłabia władzę? Może to kwestia oglądalności TVP? Może kolejny „koszt” „dobrej zmiany” dla wyborców PiS? Niemniej wpływu na osłabianie obozu władzy nie dostrzegłem. Ma się całkiem nieźle, nawet w wersji ekranowo przerysowanej.

      A może nawet taka postawa TVP zwiększyła czujność widzów TV w ogóle? Wyczuliła ich na manipulacje i stronniczości innych ośrodków nadawczych? W ten sposób, paradoksalnie, Jacek Kurski może uczyć Polaków interpretowania i filtrowania wiadomości.

      To, oczywiście, tylko wierzchołek góry lodowej, z którą zderza się potencjalny wyborca-telewidz. Temat, możliwe, uda mi się jeszcze rozwinąć w bardziej oficjalnej formie.

      Punkt 6:

      Nie mówię, kto i co mógł dostrzec (sprawa wydaje się dość oczywista), tylko jak to mogło zostać odebrane przez obywateli.

      W pewnym uproszczeniu:

      Opozycja parlamentarna i rożnego rodzaju ruchy obywatelskie dumnie i głośno informowały o kolejnych spotkaniach z politykami UE i „raportach”, jakie unijnym instytucjom dostarczały. Na podstawie relacji medialnych można to było odczytać jako akcję (obywateli) i reakcję (UE). To się może nie podobać niezależnie od sympatii politycznych. PiS to podchwycił i zbija na tym polityczny kapitał, upominając się o „tłamszony przez UE” patriotyzm.

      Oczywiście dochodzą do tego konteksty ambicji, „wstawania z kolan”, strachu, kompleksów i chęci udowadniania różnego rodzaju racji za wszelką cenę. Polacy lubią konkrety, niezależnie od konsekwencji.

      • wiiiktor

        Redaktor Lis skarżył się w niemieckich mediach, artyści, „autorytety”, etc., a to wszystko pisze się na konto opozycji, nawet jeśli nie chodzi o formalne wystąpienie polityka w Parlamencie EU

  • Haloosia N. Nowicka

    Nawet w tagowaniu większość haseł to kłamstwa.

    • Rafał Gawin

      Chętnie przeczytam więcej na ten temat – proszę się nie krępować ;-)

      • Haloosia N. Nowicka

        Ależ się nie krępuję. Tagi są dobrane tylko na zasadzie ściągania klików na reklamy, nie mają nic wspólnego z artykułem, to chyba widać?

        • Rafał Gawin

          Pudło, nie zarabiam na prowadzeniu bloga. Poproszę o inny zestaw analiz :-)

          • Haloosia N. Nowicka

            Ta strona w ten sposób zarabia, Pan daje jej swoje nazwisko. Pod pańskim artykułem są tagi – jeśli pan nad nimi nie panuje, a ktoś-tam dopisał te bzdury, to obciach.
            Fakt, ze przedstawia się Pan jako poeta, nie upoważnia do elementarnej niewiedzy o działaniu portalu.

          • Rafał Gawin

            Każdy autor bloga sam wpisuje tagi. Biorę za nie pełną odpowiedzialność. Jeśli ma Pani jakieś merytoryczne wątpliwości – proszę konkretnie, bo na razie bije Pani pianę i nadużywa radykalnych uogólnień, które – delikatnie mówiąc – nie sprzyjają dyskusji.

          • Haloosia N. Nowicka

            Dobrze, załóżmy, że Pan po prostu nie wie, jak się pisze tagi i wypisał Pan słówka, które się wydały Panu atrakcyjne. Stwierdzenie o biciu piany jest nieuprzejme. Próbuję ustalić, co Autor miał na myśli. Jedno już więc wiem.
            Merytorycznie (nadal, bowiem tagi też winny dotyczyć meritum) – proszę:
            Na początku pisze Pan: <>
            Wyjście poza w/w elementy wymagałoby od Autora obiektywizmu, podczas gdy wyraźnie opowiada się po stronie PiS, lekceważąco traktując opozycję.
            Artykuł skierowany jest do konkretnego czytelnika, ma go utwierdzić, że PiS jest najlepszy – i tę rolę spełnia.
            Ma mu również przypomnieć, dlaczego ma nie lubić (to mój eufemizm) opozycji i tę rolę spełnia również.
            Nie wyszedł Pan poza spór ani poza zero-jedynkowe reakcje. Ani we wstępie, ani w 10 przykazaniach.

          • Rafał Gawin

            To jest Pani interpretacja i ma Pani do niej prawo. Choć to znowu pudło. Nie utożsamiam się z żadną opcją polityczną.

            A co tagów – nie jestem ekspertem, niemniej wiem, o czym piszę. Naprawdę tagi są dla Pani tak istotne? ;-)

          • Haloosia N. Nowicka

            To nie jest pudło, bo ja nie strzelam. Ja z Panem nie walczę i nie mówię nic o pańskich poglądach politycznych. Próbowałam tylko ustalić jakiekolwiek racjonalne podstawy do dyskusji o błędach zawartych w artykule. Okazuje się to niemożliwe,
            Wiem, że mam prawo do myślenia i wyciągania wniosków. Nie ja jedna.
            Istotna jest dla mnie rzetelność wypowiedzi, a tej Panu nadal brakuje. Dyskusji Pan unika.
            To już wszystko.

          • Rafał Gawin

            Nie strzela Pani? W każdym komentarzu próbuje mnie Pani w jakiś sposób niemerytorycznie zaczepić, a jak pytam o konkrety – zatrzymuje się Pani na poziomie nic niemówiących ogólników typu „błędy” i „kłamstwa”. Jak napisałem wcześniej – chętnie się dowiem, gdzie według Pani kłamię lub popełniam błędy (swoją drogą jestem ciekawy, jak można kłamać, formułując subiektywną opinię ;-)).

          • Haloosia N. Nowicka

            Pańskie określenie „niemerytorycznie” jest właśnie zaczepką albo czytaniem bez zrozumienia. Trudno. Po raz ostatni spróbuję wyjaśnić:
            * Zestawienie tagów jest celowo marketingowe, nie opisuje treści artykułu. Rozumiem, że Pan tego nie rozumie.
            * Stwierdzenie, że szuka Pan „głębiej, szerzej, wychodząc poza 0-1 reakcje” sugeruje, że primo: znajdzie Pan CHOĆ JEDEN błąd po wysoko ocenianej przez Pana stronie rządzącej; secundo: będzie Pana stać na CHOĆ JEDNĄ POCHWAŁĘ wyszydzanej powyżej opozycji. Stwierdzenie okazało się nieprawdziwe, bowiem nie udało się Panu wyjść poza nakreślone przez Pana samego podziały. Ani więc szerzej, ani głębiej.
            *** Ponieważ w dwóch pierwszych kwestiach nie mogę się z Panem porozumieć, nie widzę sensu punktowania następnych błędów, które znaleźć łatwo w każdym z 10 przykazań-przekazów.
            Nota bene – odezwałam się tylko dlatego, że w odróżnieniu od wielu pismaków internetowych pisze Pan ładną polszczyzną. Pozdrawiam.

          • Rafał Gawin

            Jak już pisałem – i cierpliwie, łopatologicznie powtórzę: ma Pani prawo czytać tekst, jak się Pani podoba, niezależnie od moich intencji (niezależnie od tego, na ile to nadinterpretacja, czytanie tendencyjne albo właśnie brak zrozumienia – jak choćby w przypadku fragmentu na temat „wychodzenia poza zero-jedynkowe reakcje”), ma Pani prawo powtarzać ogólnikowe slogany na temat błędów i wypaczeń, nie popierając ich jakimikolwiek przykładami (w Internecie dzieją się nie takie rzeczy, znam to dość dobrze). Tylko to do niczego nie prowadzi – tracimy czas :-)

            (Kwestię tagów grzecznie i dyplomatycznie przemilczam ;-)).

            PS: Niestety, znowu pudło, jeśli chodzi o podobne zaczepki ;-)

  • Filip Filipowski

    A ja myślę, że to 500+ ma bardzo duże znaczenie. Jak o nim mówiono przed wprowadzeniem to PO i liberalne media krzyczały, że nie ma pieniędzy, budżet się zawali i będzie katastrofa. Ludzie patrzą i nie wierzą, 500+ działa a katastrofy nie ma, jaki z tego wniosek przeciętnego wyborcy? Poprzednicy kradli i oszukiwali Naród. A Naród takich rzeczy nie puszcza płazem. Druga rzecz to słabość opozycji, nie potrafią przekonać do siebie wyborców. PO to partia władzy, oni nie potrafią walczyć o wyborcę,a jej lider za granicą. Obecni liderzy PO są do niczego i nie mają pomysłów, polotu i programu. Nowoczesna powyżej 7% nie będzie miała, bo Petru sam się wykluczył Maderą i swoimi błędami, te kobiety z Nowoczesnej są niszowe , więc 7% max. PSL i SLD to polityczni bankruci i geriatria ich naturalny elektorat wymiera, z roku na rok będą jeszcze słabsi

    • Jedynie (PO)Słuszny

      Nieprawda! Właśnie że budżet się zawali, bo psor Balcerowicz tak powiedział.
      Sam widziałem jak jechał taksówką onetu i jak tamten pan, co to też jest od nas pytał skąd takie dobre wyniki gospodarcze, to groźnie na niego łypał albo uśmiechał się z politowaniem.
      Znaczy się, 500+ na pewno jest szkodliwe, bo pan psor jest ojcem polskiej transformacji i na pewno swoich dzieci by nie skrzywdził (nas).