Dlaczego nie protestuję – manifest świadomego antybojówkarza

Drukuj

Mieszkanie w typowym łódzkim bloku z dostępem do Internetu. Za oknem duchota typowego polskiego lata, choć tym razem w niewielkim stopniu wiąże się z typową atmosferą wakacyjną. Wyjdź pod sąd! – apeluje znajomy dziennikarz średniego pokolenia. Idź pod sejm! – krzyczą inni, w różnym wieku, wysyłając mejle i prywatne wiadomości z instrukcjami, gdzie przekazywać petycje i kogo bombardować słowami sprzeciwu. Na Facebooku, Twitterze i portalach informacyjnych pojawiają się kolejne zdjęcia i relacje na żywo z manifestacji wszelakich. Ja tymczasem nie uczestniczę. Korzystam z prawa do niezabierania głosu. Mam ku temu sporo powodów.

Ludzie nie wyjdą na ulice.

prawie jak Krzysztof Jaworski

 

Niczego o nas nie ma w Konstytucji

na pewno jak Marcin Świetlicki

 

 

Nie będę się tłumaczył. Nie czuję, że „mam obywatelski obowiązek”, że „mojemu krajowi dzieje się krzywda” ani też – z drugiej strony – że „nie dałem się zmanipulować przez tajemniczych organizatorów” z organizacji próbujących w Polsce wywołać drugi Majdan (jak niektórzy uważają – Ciamajdan). Mam do tego prawo.

Zresztą nie jestem odosobniony. Znam sporo ludzi, którzy w takich protestach nie wezmą udziału. Niewielu się do tego przyzna, zwyczajnie w licznych kręgach to obecnie „niemodne” stanowisko. Jednak, zresztą jak niżej podpisany, nie czują się z tego powodu winni albo niezaangażowani politycznie. Winą mogą się obciążać istniejące partie polityczne, organizacje obywatelskie i tzw. autorytety moralne, niemoralne, etyczne, fachowe, historyczne, psychiczne, narodowe, unijne i ponadpaństwowe. Ich rola jest tutaj kluczowa. A raczej fasadowość tej roli.

Dlaczego? Sprawa jest prosta. Żeby było łatwiej, skorzystam z listy punktów (a może postulatów). I, zdecydowanie, posiłkując się formułą „my, Naród”. Niech punktów będzie dwadzieścia – niewtajemniczonym zdradzę, że ta liczba, jak i wcześniejsza formuła, nie są przypadkowe.

Po kolei, a może w przypadkowej kolejności:

1. My, Naród, nie chcemy być zakładnikami partii politycznych, koalicyjnych czy opozycyjnych, których głównym celem jest władza sama w sobie. Po jednej i po drugiej stronie konfliktu nie widzimy innych partii. Nie chcemy nabijać im kapitału politycznego. Jakiekolwiek wartości i symbole to tutaj instrumenty, uświęcające nadrzędny i bezwzględny cel środki. Dlatego nie protestujemy.

2. My, Naród, nie chcemy pogłębiać sztucznego sporu politycznego na prawicy, między PiS-em i PO (ze względu na przybudówkę, ostatnio złośliwie nazywaną PONowoczesną). Szukamy alternatywy, która póki co nie istnieje. Z całym szacunkiem dla ugrupowań pozaparlamentarnych, z Partią Razem na czele, ponieważ interesują nas rozwiązania konkretne, nie radykalne. I tutaj pojawia się dla nas płot nie do przeskoczenia, choćby i z drabinką. Nie ma w tym kraju partii lub organizacji dla ludzi z naszym wykształceniem, wrażliwością społeczną, światopoglądem i podejściem do świętości, a raczej ich braku. Dlatego nie protestujemy.

3. My, Naród, nie wierzymy w protesty „obywatelskie”, na których pojawia się tak wielu byłych, a zwłaszcza obecnych polityków. Ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy mieli już okazje rządzić i dzielić w minionym i obecnym systemie. Pamiętamy, choć nie zamierzamy rozliczać. A skoro pamiętamy, nie zagwarantujemy im nowego otwarcia. Jeżeli chcielibyśmy władzy, wystartowalibyśmy w wyborach. Nie chcemy. Dlatego nie protestujemy.

4. My, Naród, nie lubimy być sterowani przez organizacje, do których nie mamy zaufania. Nie odpowiada nam retoryka i lans KOD-u i Obywateli RP, ich otwartość na upolitycznianie „obywatelskich” protestów, zapędy zbliżone do tych charakterystycznych dla ruchów religijnych, żeby nie powiedzieć sekt. I abstrahujemy tutaj od problemów Mateusza K. (alimenty) czy Konrada M. (handel kobietami). Dlatego nie protestujemy.

5. My, Naród, nie chcemy być zakładnikami jakiegokolwiek tłumu, świadomi mechanizmów, jakie w nim zachodzą i manipulacji, jakim ulega. Nie potrafimy tak łatwo dać się zaliczyć, przydzielić i spolaryzować. Do definiowania siebie, w tym swojego „za” lub „przeciw”, potrzebujemy przestrzeni, zwłaszcza osobistej. Dlatego nie protestujemy.

6. My, Naród, nie chcemy być zakładnikami wolnych i niewolnych mediów. Oglądamy z zażenowaniem TVP, ale też z niepokojem śledzimy poczynania TVN-u. Zaglądamy na różne portale, nie stronimy od tych ultralewicowych i ultraprawicowych, zwolenników i przeciwników demonstracji. Boli nas rosnąca tendencyjność przekazu po obu stronach konfliktu, mieszanie części opisowej z częścią refleksyjną i opiniującą. Dlatego nie protestujemy.

7. My, Naród, nie chcemy być zakładnikami dowolnej interpretacji przepisów prawa, ze szczególnym uwzględnieniem Konstytucji. Z instrumentalnym do niego podejściem na czele – zarówno totalnej koalicji, jak i totalnej opozycji. (Zdajemy sobie sprawę, co i gdzie cytujemy, dotyczy nas również ironia). Nie chcemy wycierać naszych mord zdradzieckich Konstytucją tudzież inną ustawą mniej lub bardziej zasadniczą w imię jakiegoś politycznego sporu (o władzę). Polityczne spory nie są nasze, odczuwamy jedynie ich konsekwencje, coraz głębsze podziały i chęć wzajemnego obijania sobie mord również w rodzinach i innych komórkach społecznych, kiedyś uznawanych za bastiony spokoju. Chcemy dążenia do kompromisu i zgody, które przy obecnym układzie sił politycznych wydają nam się nieosiągalne. Dlatego nie protestujemy.

8. My, Naród, nie chcemy brać udziału w czymś, co może zakończyć się katastrofą. Uznajemy wynik demokratycznych wyborów i choć wiele działań partii rządzącej nie podoba nam się, nie zamierzamy jej w jakikolwiek sposób obalać. Demokracja polega na głosowaniu i konstruktywnej aktywności społecznej. Nie na jednym wielkim sprzeciwie. To domena radykalnych i destrukcyjnych ruchów rewolucyjnych, których świadomie nie popieramy. Jak również żadnych form przemocy, także symbolicznej. Dlatego nie protestujemy.

9. My, Naród, nie nadużywamy jakichkolwiek symboli – z hymnem, flagą, godłem i Konstytucją na czele – do realizacji partykularnych interesów różnego rodzaju grup trzymających władzę i grup trzymających nacisk (z uwzględnieniem samozwańczej „grupy trzymającej sejm”). Nie chcemy rozmydlać i deprecjonować ich znaczeń. Dlatego nie nazywamy nikogo „faszystą”, „komunistą”, „zdrajcą” ani „pożytecznym idiotą”. Nie podobają nam się zarówno „ubeckie wdowy”, „bolszewickie upiory” (choć uśmiechamy się, gdy przypominamy sobie, że to nie miał być dowcip), „kanalie” i „mordercy”, jak i „dyktatorzy”, „więzienia” czy „kije wam w dupy” (relacje z demonstracji, jako wzrokowcy, oglądamy uważnie). A także odmienianie przez wszystkie przypadki „demokracji” i jej braku. Oraz „elity”. Dlatego nie protestujemy.

10. My, Naród, nie nadużywamy wielkich pojęć, nie wierzymy w wielkie kwantyfikatory. Nie jesteśmy informatykami, nie akceptujemy „0” i „1” w opiniach i sądach. „Wszyscy” i „nikt”. „Nigdzie” i „wszędzie”. „Nigdy” i „zawsze”. Dlatego nie protestujemy.

11. My, Naród, nie wierzymy w redefinicję upadłego w poprzednim wieku pojęcia autorytetu. Nie odnajdujemy się w konflikcie, gdzie po jednej stronie stoją upiory poprzedniego systemu, które zmartwychwstały na opak – na kształt Stanisława Piotrowicza, a po drugiej rycerze Opus Dei, którzy nauczyli się PR-u – na kształt Romana Giertycha. Gdy po jednej stronie szaleją bezrefleksyjnie agresywne Krystyny Pawłowicz, a druga posiłkuje się Janami Rulewskimi, rozmieniającymi opozycyjny autorytet zabawami w więzienie. Nie interesują nas ofiary, składane z chochołów. Dlatego nie protestujemy.

12. My, Naród, nie wierzymy w teorie spiskowe obu stron konfliktu. Nie uważamy, że w naszym kraju po 1989 roku usankcjonował się system post-komunistyczny, republika kolesi z całym jego aparatem uwłaszczania się na transformacji, ani że po podpisaniu trzech kontrowersyjnych ustaw przez prezydenta będziemy mieli do czynienia z PRL-em bis z całym jego aparatem ucisku, zamordyzmem i pustymi półkami w sklepach. Dlatego nie protestujemy.

13. My, Naród, chcielibyśmy merytorycznej dyskusji i debaty o stanie polskiego państwa i reformach, jakie są w nim potrzebne. W kontekście ugrupowań i organizacji demonstrujących w całym kraju, jak również tych popierających trzy kontrowersyjne ustawy nie widzimy takiej możliwości. Widzimy dwie strony tego samego medalu, podbijane przez chęci zemsty. Dlatego nie protestujemy.

14. My, Naród, doceniamy zdobycze kompromisu Okrągłego Stołu, jak również zalety transformacji. Jednak jednocześnie znamy ich wady i nie zamierzamy niczego fetyszyzować ani odsądzać od czci i wiary. Głosimy złoty środek, którego zabrakło po obu stronach barykad. Dlatego nie protestujemy.

15. My, Naród, znamy i rozumiemy nasze kompleksy i traumy. Nie chcemy ich realizować, bądź powtarzać, publicznie – zarówno w relacjach międzynarodowych, jak i na protestach ulicznych. Nie musimy wstawać z kolan ani przed kimkolwiek się płaszczyć. Nie potrzebujemy tego rodzaju rozgłosu, by robić swoje. Dlatego nie protestujemy.

16. My, Naród, nie popieramy manifestacji, na których pojawiają się niemerytoryczne hasła, nienawistne okrzyki. Owszem, cenimy sobie poczucie humoru (dlatego podoba nam się przyśpiewka „Nikt cię nie kocha, Zbigniewie, nikt cię nie kocha”), ale sprzeciwiamy się tendencjom rewolucyjnym i antynaukowym (vide: „Obalimy dyktaturę” czy „Oddaj dyplom”). Ponadto nie potrafimy zdzierżyć poziomu merytorycznego i artystycznego demonstracji. Dlatego nie protestujemy.

17. My, Naród, nie wierzymy w sondażowe procenty i promile, tylko w siłę i własne zdanie świadomych siebie, swojej obecności, zalet i ograniczeń jednostek. Nie musimy być ani w mniejszości, ani w większości, by cos komuś, a zwłaszcza sobie, udowodnić. Dlatego nie protestujemy.

18. My Naród, lubimy różnorodność. Drażni nas wolniejsze działanie mediów społecznościowych, tudzież innych portali, spowodowane falą relacji z protestów. Interesuje szeroko rozumiany pluralizm. Treści polityczne i apolityczne. Wolność do, ale i wolność od. Dlatego nie protestujemy.

19. My, Naród, nie wierzymy w „akcje obywatelskie” księgarń, które całe wystawy komponują z papierowych wydań Konstytucji. Traktujemy je jako chwyty marketingowe, dowód na istnienie widzialnej ręki rynku, reagującej, gdy rośnie popyt na obecnie najbardziej kontrowersyjną pozycję nowego literackiego kanonu. Dlatego nie protestujemy.

20. My, Naród, po prostu nie uczestniczymy. Nie musimy tego wyjaśniać. Rodzą nam się dzieci albo umierają bliscy. Zajmują nas poważne projekty naukowe lub niepoważne wakacyjne. Mamy swoje równoległe światy, w których sądzimy (się) sami. Dlatego nie protestujemy.

***

W mojej części miasta zapada wieczór. Typowy? Łódzki? Polski? Raczej ponadczasowy i apolityczny. Tak samo noc, wolna od gwaru i rytmicznych przyśpiewek, nie spędza snu z powiek. Wyłączam Internet, rozładowana komórka odpoczywa na komodzie. „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie” – nucę, zanim znowu, tym razem już mniej świadomie, oderwę się od rzeczywistości. To moja wolność, to moja równość, to moja demokracja.

Czytaj również
  • Filip Przytulski

    I Wy zamieszczacie tak głupie opinie? Jeśli ktoś jest na tyle infantylny, że wydaje mu się że „obywatelski” znaczy apolityczny, że świat można zmieniać bez udziału polityki, że PO jest tyle samo warta co PiS, że nic nam nie grozi, że trzy forsowane przez PiS ustawy są tylko „kontrowersyjne”, jest albo idiotą, albo płaci mu PiS. Niestety, pewnie to pierwsze… Zresztą, to że ktoś pojmuje tyle co miś o bardzo małym rozumku jeszcze jeszcze rozumiem, ale pisanie o tym co robią Obywatele RP „lans” to jest już arogancja na granicy chamstwa.

    • Rafał Gawin

      Chętnie porozmawiam. Wystarczy, że nie będziemy się obrażać :)

  • Jacek Dehnel

    Chciałoby się napisać: „>>Korzystam z prawa do niezabierania głosu.<< – dalej nie czytam, bo z tego prawa nie skorzystał." Ale, odpowiadając Gawinowi:

    1. i 4. Skoro nie widzi innych partii, ruchów, ani grup, to sam odpowiada za swój wzrok, a nie jego czytelnicy.

    2. i 3. Gdyby chodził na protesty, to wiedziałby, że PO nie wzbudza tam raczej entuzjazmu i właśnie w tych protestach wykuwa się energia społeczna, która zmiata duopol PO-PiS. We Wrocławiu Schetyny nie wpuszczono na podium, w Poznaniu politykom mówią, że bardzo dziękują za gotowość i mają dla nich pracę w służbach porządkowych.

    5. Przestrzeń osobista jest chroniona właśnie Konstytucją. Władza, która łamie bezpardonowo jeden przepis Konstytucji, zaraz Ci się, Narodzie Gawinie, dobierze do Twojej przestrzeni osobistej na najrozmaitszych polach. Już się dobiera.

    6. i 9. Używany język i refleksja o nim to bardzo dobry powód, żeby protestować; dziś o tym właśnie będę mówił w Warszawie.

    7. Co to znaczy "dowolna interpretacja"? Jest coś takiego, jak wykształcenie prawnicze i tak się składa, że mamy całkiem sporo wybitnych konstytucjonalistów, którzy tłumaczą tam, siam i owam co z tymi ustawami jest nie tak.

    8. "My, Naród, nie chcemy brać udziału w czymś, co może zakończyć się katastrofą" – no to wy, Naród Gawin, musielibyście w tej chwili zniknąć, bo każda forma życia, w tym życie polityczne, zawsze ma potencjał zakończenia się katastrofą. A bierność akurat, jak wiemy z lat 30., bardzo do niej zbliża.

    10. Wielkie kwantyfikatory nie są treścią tych protestów (poza może przyśpiewką "Nikt cię nie kocha, Zbigniewie, nikt cię nie kocha") Jakby Naród Gawin chodził, to by wiedział.

    A dalej mi się już nie chce, bo to naprawdę jest bardzo niemądre.

    • Rafał Gawin

      Jacku, dziękuję za ten głos. Janowi Rulewskiemu nie odmawiam chwały i zasług. Komentuję jedno jego wystąpienie, moim zdaniem – zdecydowanie nietrafione, przeszarżowane.

      • Jacek Dehnel

        Rafale, ale napisałeś bardzo ostro o Rulewskim: „rozmieniającymi opozycyjny autorytet zabawami w więzienie. Nie interesują nas ofiary, składane z chochołów.”

        Nie znam Twojej biografii, może odsiedziałeś pięć lat w komunistycznych więzieniach i mówisz z doświadczenia. Jeśli jednak nie, to brzmi to tak, jakbyś zarzucał stawianie chochołów więźniowi Auschwitz, który chodzi w pasiaku w marszu pamięci. Sorry, ale to jest jego realne doświadczenie, jak i realnym doświadczeniem jest pięć lat więzienia Rulewskiego.

        Gdybym ja ubrał się w więzienny drelich, byłby to chochoł i „zabawa w więzienie”. Ale jeśli robi to Rulewski, to sorry, ale naprawdę nie próbuj tego podważać, bo ten człowiek pięć lat siedział również po to, żebyś mógł pisać w necie, co chcesz.

        • Rafał Gawin

          Masz rację. Pisząc, przesadziłem tu ze skrótem myślowym.

    • Jakub Sajkowski

      Podpisuję się. Przecież właśnie na te protesty (a także na Czarny Protest) przyszło mnóstwo ludzi u których zgrane twarze z PO oraz Mateusz Kijowski wzbudzają niechęć, zażenowanie, czy wręcz odrazę; i właśnie dzięki temu te protesty były bardziej masowe i bardziej skuteczne – w przypadku sądów skończyły się częściowym wycofaniem (na razie) wprowadzania niepożądanych zmian, w przypadku Czarnego Protestu sukces był jeszcze większy (choć w obu przypadkach to tylko „wygrane bitwy”). Co to jest jeśli nie KONSTRUKTYWNOŚĆ?

      • Rafał Gawin

        Kuba, o kulisach wet moglibyśmy rozmawiać godzinami ;) Póki co – sondaże pokazują jednak, że jeżeli coś te protesty umocniły, to tzw. zjednoczoną opozycję, która póki co – nie istnieje. I słusznie, bo to zdecydowanie rozmyłoby jej, przynajmniej potencjalną, różnorodność ;)

      • Rafał Gawin

        Kuba, o kulisach wet moglibyśmy rozmawiać godzinami ;) Co do konstruktywności – póki co sondaże
        pokazują jednak, że jeżeli coś te protesty umocniły, to tzw.
        zjednoczoną opozycję, która jak na razie – nie istnieje. I słusznie, bo to
        zdecydowanie rozmyłoby jej, przynajmniej potencjalną, różnorodność ;)

      • Jakub Sajkowski

        Ja wiem że Pan Prezydent tego nie zrobił z głębokiej miłości do ludu, ale wydaje mi się że – przynajmniej częściowo – z lęku przed kompromitacją (gdyż podpisałby ustawy które były po prostu niedbale napisane i nielogiczne). Lęk ten byłby wszakże mniejszy gdyby opinia społeczna się tym tak nie zainteresowała.

        • Rafał Gawin

          Kuba, musi minąć trochę czasu, byśmy mogli konstruktywnie ocenić zaistniałą sytuację, moim skromnym zdaniem. Protesty mogą mieć odwrotny skutek od zamierzonego, w każdym razie naruszyły pewien, wydawałoby się, monolit.

  • Jacek Dehnel

    PS: Trochę unosi mi się brew ze zdziwienia, skąd Rafał Gawin, rocznik 1984, bierze czelność, żeby mówić o „zabawach w więzienie” Janowi Rulewskiemu, który siedział kilka lat za odmowę wzięcia udziału w najeździe na Czechosłowację, a potem jeszcze 2,5 roku w stanie wojennym (internowany, potem aresztowany).

    Ja rozumiem, że Gawin chce usprawiedliwić samego siebie, ale tu naprawdę przekracza linię. Bo w odróżnieniu od niego, Jan Rulewski wie, co to znaczy siedzieć w więzieniu i co to znaczy być ofiarą upolitycznionego sądu.

  • Jacek Getner

    Nie ze wszystkim się zgadzam lecz bardzo mi się podoba Pańska spokojna i wyważona opinia.